O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Gówniana notka

Na początek ostrzeżenie. Do lektury tej notki proszę przystąpić nie wcześniej niż godzinę po posiłku. :)
Notka będzie gówniana, bo dzień dziś miałem gówniany. Dosłownie i w przenośni. Zaczęło się rano od tego, że prawdopodobnie wskutek działania kawy lub nadmiaru serotoniny w jelitach w drodze do pracy złapało mnie rozwolnienie. Ostatnie metry przeszedłem naprawdę szybko. A w budynku ledwo zdążyłem się rozebrać z wierzchniego okrycia i dolecieć do WC-tu. Ale jakoś się udało dobiec. Niezbyt szybkim truchtem, żeby nie wzbudzać podejrzeń. :)
Ulga była krótka. Będąc w sklepie kupiłem sobie ćwierć kilo suszonych moreli. I zjadłem. Na efekty czekałem niecałe trzy godziny. Nie dość, że nie przypilnowałem czasu i zajęcia, z inicjatywy studentów zajętych robieniem projektów, przedłużyły się o pół godziny, to jeszcze pod koniec myślałem, że mnie rozerwie. Musiałem znowu odwiedzić przybytek obawiając się, czy w czasie posiedzenia nie wystrzelę w górę jak rakieta robiąc w powietrzu beczkę, pętlę i korkociągiem opadając na sedes. Obeszło się bez tego typu "atrakcji", ale z racji przedłużenia poprzednich zajęć i nieplanowanej wizyty w WC przyszedłem na zajęcia 12 minut po czasie. Co prawda obowiązuje kwadrans akademicki, ale chyba studentom na zaocznych zegarki szybciej chodzą, bo się oddalili.
Z dodatkowych skutków ubocznych wspomnę ten, o którym napisał Beaviz na końcu tej notki (jako p.s. 1). Tyle, że u niego jest tam mowa o chmurce, a u mnie to było zachmurzenie duże z niewielkimi rozpogodzeniami. Na szczęście nie grzmiało i nie padało. :)
A skoro już wziąłem na warsztat taki gówniany temat, to może wdepnę weń niego głębiej i pogrzebię jeszcze trochę. No bo przy jakiej innej okazji można się podzielić informacją, że naukowcy, a dokładniej jeden, stworzyli system klasyfikacji kału? Nazywa się to "bristolska skala uformowania stolca" (BSF) i wygląda tak (źródło: Wikipedia):
Siedem typów stolca wg skali BSF:
  • Typ 1: Pojedyncze zbite grudki podobne do orzechów, trudne do wydalenia
  • Typ 2: Stolec o wydłużonym kształcie, grudkowaty
  • Typ 3: Stolec wydłużony, z pęknięciami na powierzchni
  • Typ 4: Smukłe, wężowate kawałki stolca, gładkie i miękkie
  • Typ 5: Miękkie drobiny z wyraźnymi krawędziami (łatwo wydalane)
  • Typ 6: Kłaczaste kawałki z postrzępionymi krawędziami
  • Typ 7: Wodnisty, bez stałych elementów (ciecz)
Zdjęć Wam oszczędzę. Myślę, że i bez tego będziecie teraz mogli co rano lub o innej sprzyjającej porze ocenić, czy robicie orzeszki, czy leci z Was jak z cebra. Dodam, że ostatni typ występuje głównie w przypadku zarażenia przecinkowcem cholery. Ale chyba nie tylko, bo inaczej już dawno kilkadziesiąt razy zszedłbym z tego świata na cholerę.
Jeśli nie macie jeszcze dość, a zakładam, że zostały Was już tylko niedobitki, to teraz czas na kilka słów o odchodach zwierzęcych. Skoro Wikipedia może o tym pisać, to mogę i ja. I w tejże właśnie Wikipedii wyczytałem na przykład, że: "Bezpośrednio po wypróżnieniu odchody krowie mają jasny kolor. Z czasem powierzchnia ciemnieje, następnie przechodzi w kolor brunatny, by po całkowitym wyschnięciu uzyskać kolor szary. Na pastwisku miejsca po odchodach krowich, widoczne są jako kępy intensywnie zielonej, dobrze wyrośniętej i niewypasanej przez krowy trawy, otaczające mały skrawek ziemi początkowo nieporośnięty trawą."
Prawda, że pasjonujące? Teraz już nie będziecie chodzić po pastwisku jak ignoranci, ale będziecie potrafili zidentyfikować nawet miejsca po krowich plackach, kiedy ich już tam nie będzie.
Na miano sensacji zasługuje odkrycie japońskich naukowców, że z krowiego łajna można wyizolować wanilinę i to taniej niż z wanilii. Tylko czy dodalibyście do ciasta aromatu waniliowego wyizolowanego z krowich placków? Ja chyba nie.
Teraz ważna informacja dla saperów. Oczywiście także z Wikipedii. "W Polsce po drugiej wojnie światowej odchody krowie określane były potocznie jako "miny", ze względu na podobieństwo w kształcie, wielkości, a nawet kolorze do przeciwczołgowej miny talerzowej pomalowanej matową farbą kamuflażową."
Żeby nie było tak, że ja tu tylko o krowim łajnie, teraz będzie o jabłkach. Ale jeśli ktoś to jeszcze czyta, to niech nie spodziewa się, że napisze coś o renetach, krąselkach czy kosztelach. Kilka słów poświęcę jabłkom... końskim. Jeśli węszycie podstęp, to węch Was nie zawodzi, bo temat śmierdzi na kilometr. No, może na metr. Końskie jabłka to bowiem nic innego jak końskie łajno. Dlaczego jabłka? Otóż ponoć ze względu na podobieństwo (formą i wielkością) do jabłek. Czy ktoś ma jeszcze ochotę na jabłuszko?

Ale przejdźmy do konkretów. Pod hasłem "produkcja" (sic!) czytamy: "Koń wydala kał co 30-120 minut; w zależności od paszy produkuje dziennie do 50 kg odchodów. Najwięcej odchodów produkują konie pasące się na łące, najmniej zaś karmione owsem i stojące w stajni." Często, prawda? Ale koń, jak głosi ludowa mądrość "nawali i idzie dalej", a jak samochód nawali to stoi. Czyli koń jest bardziej niezawdonym środkiem transportu. :)

Wikipedia podaje nam też informację, że po kolorze i twardości jabłka można poznać, co koń jadł: "Zielone i miękkie pochodzą od koni jedzących świeże, zielone pożywienie, natomiast żółto-jasnobrązowe wydalane są przez konie karmione słomą, sianem i owsem. Ciekawe, jakiego koloru i konsystencji jabłka produkuje koń jedzący jabłka? :)
Na koniec, jako budowlaniec, nie mogłem nie wspomnieć o tym, że końskie jabłka znajdują także zastosowanie w mojej branży. Stosowane są jako dodatek ("kruszywo" wg Wikipedii) do produkcji suszonych cegieł z gliny tzw. adobe. Cegły te nie są wypalane, ale suszone na stolcu, tfu, słońcu. Pewnie gdyby je wypalić, to wyszedłby z tego taki koński Porotherm, ze względu na dużą zawartość słomy, która podczas wypalania uległaby spaleniu pozostawiając po sobie pory.
Jeśli ktoś doczytał tę notkę do końca, to gratuluję wytrwałości. Myślę, że mogę polecić regularną lekturę tego tekstu osobom chcącym zrzucić pare kilogramów. Proszę czytać trzy razy dziennie. Przed posiłkiem. ;)
niedziela, 25 listopada 2007, roman_j
Tagi: gówno roman j
Gówniana notka gówno roman j

Polecane wpisy

  • Raczej nie reaktywacja

    Wróciłem właśnie z kolejnego OWRP i naszła mnie myśl, żeby coś napisać w blogu, którego już dawno nawet nie odwiedzałem. Powrót do domu jak zwykle nie był łatwy

  • Tytuł zastępczy

    Nie miałem materiału na tytuł, więc skorzystałem z rozwiązania z czasów PRL, z których to czasów pamiętam coś takiego, jak "opakowanie zastępcze". Kto jest w mo

  • Wrażliwi i drażliwi...

    Stanisław Lem miał ponoć powiedzieć, że nie zdawał sobie sprawy, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzał do internetu. Trawestując to powiedzenie ja

  • Audyt jako trzecia definicja prawdy

    Przyjęło się definiować życiowe trzy prawdy w związku z przedstawionym w dniu 11 maja br. audytem, przez premier, będącym analizą rządów byłej koalicji PO-PSL,

  • Wdepnęłam w życie...

    Jeśli moje dwudziestoletnie, pozbawione sukcesów życie czegoś mnie nauczyło, to tego, by się nie przejmować. Nieważne czy bardzo się staram, czy podchodzę do cz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/25 21:38:03
No - ale się popisałeś!
Na szczęście (a może raczej na nieszczęście, bo mogłabym schuść) - z powodu wieku - już pamięć nie ta i do śniadania zapomnę o tym gównianym wpisie...
Dobrej nocy! Niech Ci nic nie przerywa snu!!!
-
2007/11/25 22:32:53
Dobrze, że jestem wytrzymała,bo...
Padłabym ze śmiechu, narobiła pod siebie i odgarniała nogami.
I na tym smrodku nasze jedzonko rośnie,
na perfumie za nic nie chce i jeszcze jak zachęcająco taki pomidorek wygląda;)
-
2007/11/25 22:50:05
Za chwilę czytam komentarz synoptyka, że będą opady kupy śnieżnej (zamiast krupy); skutek - płacz i duszenie się ze śmiechu. Boszsz, ta moja wyobraźnia:)))
-
2007/11/25 23:31:45
@Rest5: Zawsze możesz sobie odświeżyć, nie, nie powietrze, ale treść notki przed śniadaniem. ;)
-
2007/11/25 23:36:40
@Iskra300: Czyli, ujmując rzecz krótko, kupa śmiechu. ;)
-
2007/11/26 00:32:13
Cholera, nie wiedzialam, ze o kupie mozna pisac tak zajmujaco... A moze to ja po prostu jestem taka perwersyjna?...
-
2007/11/26 01:19:43
Na doktorów takie dawki gównologii są słabe...

Raz w szpitalu zbieram wywiad lekarski od staruszki ze wsi. No przecież nie spytam "jak oddaje pani stolec".

- Robicie normalnie kupę?
- Ni, teroz na jesiyń to nimóme kupe do roboty...
-
2007/11/26 09:09:01
@Happili: Myślę, że o wszystkim można napisać ciekawie i zajmująco. Ale nie podejmuję się udowadniania tej tezy na dowolnie wybranym przykładzie. :)
-
2007/11/26 09:13:09
@Dr_Bloger: To mi przypomina pewien dowcip.
Ordynator podczas obchodu pyta pacjentkę:
- Czy był rano stolec?
Na co kobiecina odpowiada z wahaniem:
- Ano był tu rano taki w białym fartuchu, ale czy on stolec, to ja nie wiem. :)
-
2007/11/26 11:18:29
Bardzo zajmująca rzecz. A kupy końskie to nawet moja "specjalność". Kiedyś uprawiałem trochę jeździectwo, ale żeby nie było tak całkiem przyjemnie i wytwornie, musiałem również, obok przyjemności, oddawać się różnym pracom w klubie, także porządkowym. Trochę się naprzerzucałem tego g... a.
-
2007/11/26 12:23:06
świetna notka. wylądowała na głównej ! ;) gratuluję !
-
2007/11/26 12:39:56
Gówno jest dobre na wszystko
Gówno na bolące brzuszysko
gówno, gówno, gówno
choć śmierdzące ale ulgę dające.
lalalala lalalala lalalala...
I byłam tu ja:) Pozdrawiam.
-
2007/11/26 12:45:09
@Kiljan.halldorsson: Kiedyś chciałem jeździć konno i wyglądało na to, że taka szansa trafi mi się w liceum, ale nic z tego nie wyszło. Dlatego dotąd jedynym moim kontaktem z koniem w roli jeźdźca jest przejażdżka na oklep w dzieciństwie u mojego chrzestnego na wsi. :)
Co zaś do przerzucania końskich łajen, to podobno niezbyt intensywnie waniają, więc ciesz się, że musiałem oporządzać krów czy świń. ;)
-
2007/11/26 12:48:45
@Beavis: Ale jaja. Co prawda zaproponowałem, ale żartem, żeby to wrzucić na g(ł)ówną stronę, ale zakładałem, że temat za bardzo śmierdzi i nic z tego nie będzie. A tu niespodzianka. Przyznam, że szczęka mi opadła. Ale oczywiście bardzo mnie cieszy ta promocja. :)
-
2007/11/26 15:25:11
Ja tak sobie myślę, że jak można tę wanilinę tak pozyskać i to jeszcze tanio, to gówno będziesz wiedział, co dodajesz do ciasta. Jedyne co możesz zrobić, to zrezygnować z ciasta. A i to pewnie nie uchroni, bo dodadzą ją do lodów, soków, chipsów i nawet sosów do mięs. Spoko.
-
2007/11/26 15:45:12
NA gówniane tematy to ja się wypowiadać nie będę.
Donoszę tylko,że paczkę z Agory z iPodem dostałam.
Buziaki.
-
2007/11/26 15:48:52
nooo niezly hardcore z tej notki.
pozdr.
i przedstawiam sie bo mnie tu nie bylo jeszcze.
-
2007/11/26 16:20:26
A wiesz, że czytając o jabłach, sięgnąłem do torby po jedno? Dodam, że wyjątkowo brzydzę się gównem...
-
2007/11/26 16:46:23
@Inka.karinka: Tego kup-leciku nie znałem. A na ten brzuch to stosować zewnętrznie, czy wewnętrznie? Pytam, bo okładach z łajna słyszałem. :)
-
2007/11/26 16:54:15
@Kambuzela: Optymistycznie zakładam, że nie ujdzie to czyjejś uwagi, że do wytwórni aromatów spożywczych zamiast dostaw wanilii docierają transporty krowich placków. Będę więc czujny. W końcu zawsze mogę się obejść bez aromatu waniliowego. ;)
A jeśli ktoś inny by taki aromat dodawał do swoich produktów, to, jak mówi powiedzenie, czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal. :)
-
2007/11/26 16:56:42
@Hanula1950: Tez dostałem paczkę. Już jakiś tydzień temu. :)
-
2007/11/26 17:03:05
@Rycus89: Witam i zapraszam częściej. :)
-
2007/11/26 17:23:45
@Oranvag: Zakładam, że nie było to jabłko końskie. ;)
-
Gość: nr IP, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/26 17:50:17
kupa.prv.pl - kompendium wiedzy
-
2007/11/26 19:00:31
Rzeczywiście - kiedy spędzi się dużo czasu w stajni, to w którymś momencie człowiek dochodzi do przekonania, że ona pachnie, a nie śmierdzi. Obawiam się natomiast, że w przypadku chlewika o żadnym przyzwyczajeniu mowy być nie może.
W sumie wdzięczny Ci jestem za ten gówienny wpis, bo pod jego wpływem, a ściślej, pod wpływem wspomnianych w nim jabłek, pomyślałem sobie, że może warto by było powrócić do tej mojej właśnie licealnej i studenciackiej pasji. Tak sobie pojeździć znowu, już czysto rekreacyjnie.
-
2007/11/26 20:45:26
@Nr IP: Dzięki, ale nie skorzystam. Temat podjąłem incydentalnie. :)
-
2007/11/26 20:46:57
@Kiljan.halldorsson: Okazuje się, że gówno może mieć zbawienny wpływ na człowieka. ;) Miłego galopowania. :)
-
2007/11/27 00:00:36
@Harry122: Widzę, że temat kupy można naświetlać z różnych stron. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape