O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Niespodziewane towarzystwo

Dzisiaj przed pójściem na zajęcia postanowiłem wyskoczyć do sklepu po zakupy. Ubrałem się więc szybko w sweter przewieszony od kilku dni na oparciu krzesła stojącego pod ścianą. Nie przyglądałem mu się bliżej podczas zakładania, ale kiedy podniosłem lewą rękę, zauważyłem kątem oka, że coś odstaje od rękawa.

Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, była taka, że musiałem kiedyś przez nieuwagę rozerwać sweter, a to, co odstaje, to kawałek oddartego materiału. Jednak po chwili rzuciłem okiem wprost na to coś i ze zdumieniem skonstatowałem, że to... motyl. Jakby tego było mało, to był jak najbardziej żywy motyl. Rusałka pawik (Inachis io). Drżał w drobnych spazmach na moim ramieniu.

Nie bardzo wiedziałem, co z nim zrobić. Po chwili namysłu wziąłem go delikatnie palcami za skrzydła (wtedy nieco się ożywił, bo dotąd tylko drżał wczepiony w materiał swetra) i uchyliwszy wcześniej drzwi balkonu puściłem go. Obawiałem się, że pacnie na posadzkę i tak zostanie, ale on od razu, kiedy tylko poczuł, że jest wolny, odleciał.

Długo pewnie w tej temperaturze nie pożyje. Ale z drugiej strony to nie jest już chyba pora na motyle. I tak miał szczęście, że nie zainteresowała się nim wcześniej kocica, bo skończyłby jako jej wytworna przekąska.

wtorek, 20 października 2009, roman_j
Tagi: roman j
Niespodziewane towarzystwo roman j

Polecane wpisy

  • Raczej nie reaktywacja

    Wróciłem właśnie z kolejnego OWRP i naszła mnie myśl, żeby coś napisać w blogu, którego już dawno nawet nie odwiedzałem. Powrót do domu jak zwykle nie był łatwy

  • Tytuł zastępczy

    Nie miałem materiału na tytuł, więc skorzystałem z rozwiązania z czasów PRL, z których to czasów pamiętam coś takiego, jak "opakowanie zastępcze". Kto jest w mo

  • Wrażliwi i drażliwi...

    Stanisław Lem miał ponoć powiedzieć, że nie zdawał sobie sprawy, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzał do internetu. Trawestując to powiedzenie ja

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/20 22:53:37
zaskoczyłeś mnie
nieważne czym
-
2009/10/21 00:20:15
Rusałka pawik (Inachis io). Drżał w drobnych spazmach na moim ramieniu. Romanie, oburzyło mnie Twoje postępowanie. Rusałka. ONA! Żaden tam ON, motyl. Chciała pobyć z Tobą. Potrzebowała Twojego ciepła, rozmowy, uśmiechu. Na zimny bruk...

Ech, nie robi się dziś kawalerów jak onegdaj.
-
2009/10/21 22:54:09
@Per-sonne: Mam nadzieję, że to było zaskoczenie pozytywne. :)
-
2009/10/21 22:58:04
@Andsol: Chylę czoła, że po moim skromnym opisie zorientowałeś się, że to nie był motyl, ale motylica. A ja się na nim (niej?) nie poznałem. :)
-
2009/10/23 22:40:57
tak, pozytywne
ogólnie mówiąc dotyczyło "delikatności" niespotykanej
szeroko rozumianej :)
-
2009/10/24 02:58:46
A bo ja umiem czytać. A Ty napisałeś: rusałka.
-
2009/10/25 19:19:57
@Per-sonne: No cóż, niekiedy bywam taki. :)
-
2009/10/25 19:21:49
@Andsol: Myślę, że samiec tego gatunku to też rusałka niezależnie od tego, jak się z tym czuje. ;)
-
Gość: dagna., *.fbx.proxad.net
2009/10/29 00:58:08
Nie pamietam , ale kojarze pewna analize nad sensem uratowania slimaka . Jestem prawie pewna , ze to bylo u Ciebie ? No i przyznam , ze tez mnie milutko zaskoczyles :)
-
2009/10/29 09:51:14
@Dagna: Tak, to było u mnie z tym ślimakiem. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape