|
O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze.
Blog > Komentarze do wpisu
To ostatnia niedziela...Dziś była ostatnia niedziela ostatniego zjazdu zaocznych. Potem jeszcze dwa dni semestru (oba akurat pracujące w moim przypadku) i zacznie się sesja, czyli jak niektórzy to tłumaczą System Eliminacji Studentów Jest Aktywny. Coś w tym jest, bo patrzę na moje listy i widzę, że dla pewnej liczby studentów przygoda z moimi przedmiotami nie skończy się dobrze. Ale to pewnego rodzaju norma. Powiedziałem kiedyś studentom, że z dotychczasowych doświadczeń wynika, że część z nich tego przedmiotu nie zaliczy. I że to jest zła wiadomość. Dobra natomiast jest taka, że ani liczba, ani personalia tych pechowców nie zostały z góry ustalone. To znaczy, że szansę ma każdy i od każdego zależy, czy ją wykorzysta. Dodałem też, że jest też możliwe, że zaliczą wszyscy, tyle że to raczej mało prawdopodobne. A tymczasem zrobiło się chłodno. Rano było dziś na termometrze dwadzieścia jeden stopni na minusie. I byłoby nawet całkiem przyjemnie na dworzu, gdyby nie wiatr, który dodatkowo ziębił. W takich warunkach 35-minutowy spacer do i z pracy zaczyna się robić trochę nieprzyjemny. Całe szczęście, że kupiłem sobie jesienią ciepłą kurtkę, bo inaczej musiałbym wyciągnąć z szafy kożuch po ojcu. Jest ciepły, ale trochę niewygodny. Liczę na to, że do przerwy międzysemestralnej mróz jednak trochę zelżeje, bo chciałbym się trochę przespacerować po okolicznych lasach, a w taką pogodę kilka godzin marszu, nawet szybkiego, to spore wyzwanie. Temperatura nie musi być nawet na plusie. Wystarczy, że mróz będzie jednocyfrowy. niedziela, 24 stycznia 2010, roman_j
TrackBack
Komentarze
andsol-br
2010/01/25 03:31:18
Smutna ta wiadomość o termometrze. A próbowałeś już powiesić go do góry nogami?
Gość: student, aaqe178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/25 18:46:30
@edit mojego komentarz:
Smutna ta wiadomość o studentach. Żeby tylko któremuś nie przyszło do głowy się wieszać. 2010/01/25 21:53:35
@Student: Dlaczegóż ktoś miałby się wieszać tylko dlatego, że nie uzyska u mnie zaliczenia? Są dużo lepsze powody. Zwłaszcza, że, jak kiedyś skonstatowałem, (szkoda, że dziś nie potrafię odtworzyć swojego toku rozumowania) powód popełnienia samobójstwa jest rzeczą wtórną w stosunku do samego zamiaru. Czyli mówiąc prościej człowiek najpierw postanawia targnąć na swoje życie, a dopiero potem dorabia do tego ideologię. :)
Gość: student, aaqe178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/26 00:04:26
To miało być zabawne. Wszyscy czytając podobieństwo mojego komentarz do komentarza andsol-br mieli chichotać. Cóż widocznie żart był kiepski, skoro tylko mnie rozbawił :) A po tym komentarzu cały mój wcześniejszy komentarz wydaje się żenujący :/
"@andsol-br Smutna ta wiadomość o termometrze. A próbowałeś już powiesić go do góry nogami? @student Smutna ta wiadomość o studentach. Żeby tylko któremuś nie przyszło do głowy się wieszać." Ps.: My (studenci) też możemy się Wam (wykładowcom) odegrać. Nie wiem jak reszta, ale ja czuje nieposkromioną radość jak widzę mgr czy dr ciągnącego do domu wózek z makulaturą :) mainhg.demotywatory.pl/uploads/201001/1264443385_by_kecajaloj_500.jpg Na uczelni też musi być zachowana równowaga :) 2010/01/26 08:41:07
@Student: Proszę się nie zrażać. Możliwe, że tylko ja nie "chwyciłem" tego żartu. I może dlatego, że był na naszym wydziale taki przypadek, o jakim Pan hipotetycznie wspomniał. Zresztą uznałem, że Pana komentarz jest ironiczny, więc można uznać, że to połowa sukcesu. :)
Natomiast nie bardzo podoba mi się słowo "odegrać" (pewnie znów zbyt poważnie traktuję zawartość komentarza), bo zakłada jakąś wrogość i wzajemną wymianę ciosów. Co prawda nie ma w układzie student-wykładowca partnerstwa (może szkoda), ale nie jest to chyba wojna? :) Wózka na makulaturę jeszcze sobie nie sprawiłem, bo na razie mieszczę się w plecaku. Ale zdarza się, że idę te 3,5 km do lub z pracy objuczony jak osioł (tylko proszę bez skojarzeń!). ;) |
|