O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Nauczyciel - wyczynowiec

Kiedyś krążąc po sali na jakimś zaliczeniu, zacząłem się zastanawiać jaki dystans przechodzę podczas jednej godziny takiego spaceru. Próbowałem to jakoś oszacować, ale w końcu temat zarzuciłem. Powróciłem do niego dziś rano w trakcie drogi do pracy, kiedy uświadomiłem sobie, że mam tak ułożony plan, że jednego dnia wielokrotnie spaceruję z jednego końca budynku, gdzie mam swój pokój, na jego koniec przeciwpołożny, gdzie zgodnie z planem mam zajęcia. Obliczyłem, że kursuję tak w tę i z powrotem 12 razy na dzień, a to oznacza, że jeśli robię za jednym razem np. 100 metrów, to łącznie daje to dystans 1,2 km.

Tak mi to dało do myślenia, że postanowiłem dokładniej oszacować, ile kilometrów robię po budynku chodząc na zajęcia i wracając z nich przez cały weekend. Obliczenia dokończyłem już w pracy przy biurku, bo zaczęły mi wychodzić dość duże liczby, które chciałem zweryfikować. Wyszło mi ostatecznie, bagatela, prawie 3,4 km! Jak na dwa dni to niezły wynik. Prawie dokładnie tyle samo przechodzę idąc do lub z pracy. Biorąc pod uwagę, że w weekend dystans między domem a pracą pokonuję 6 razy (3 razy z domu i 3 razy do domu), łącznie przechodzę w sobotę i niedzielę 24,4 km.

W powyższych obliczeniach uwzględniłem tylko dystans w pokonywany poziomie, a z racji tego, że urzęduję na najwyższym piętrze, muszę też pokonywać spore odległości w pionie. I to też postanowiłem sobie podliczyć. Z moich obliczeń wyszło, że gdybym moje weekendowe przejścia po schodach ustawił w jeden ciąg prowadzący najpierw do góry, a potem do dołu, to okazałoby się, że w tym czasie wchodzę na 38. kondygnację i z powrotem. Zdaje się, że to więcej, niż ma Pałac Kultury w Warszawie (przynajmniej licząc liczbę pięter, a nie różnicę wysokości).

W dwa dni 3,4 km i 38 pięter tylko w miejscu pracy. I niech ktoś powie, że praca nauczyciela nie wymaga kondycji.

niedziela, 28 lutego 2010, roman_j
Nauczyciel - wyczynowiec roman j wysiłek studia praca

Polecane wpisy

  • Przed urlopem, więc o pracy

    Moja aktywność na blogu ostatnio trochę spadła z racji większego zaangażowania w pracę, ale też gorszego samopoczucia, które mnie w ostatni weekend wyłączyło z

  • Witaj stolico! :)

    No i stało się to, co o czym jakiś czas temu pisałem. Mam nową pracę. Starą zresztą zachowałem, bo nowa jest na czas określony. W przybliżeniu na jakieś półtora

  • Wróciłem

    Na razie wróciłem do domu, a może wkrótce wrócę i na łamy blogu. Na razie nie mam na to czasu i siły, bo po powrocie wypisałem sobie długą litanię spraw, które

  • Coś o mnie?

    Never give up   Siedzę z lampką wina , zmęczona po tygodniu, z burzą myśli w głowie i zastanawiam się komu tak na prawdę mogę wszystko powiedzieć? Wszystki

  • Umysł na leczeniu

    Czołem, ludkowie! Są powody, dla których nie powinnam znowu tego robić. Strach przed tym, że chęć pisania ciekawych historii zacznie manipulować moim życiem. Zn

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/01 18:31:07
gratuluję, to już prawie sport wyczynowy. Rozbawiłeś mnie tym wpisem:)
-
Gość: student, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/01 19:27:31
Gdybym Pana nie znał, to pomyślałbym, że narzeka Pan na tak długie spacery :)

BTW: "We powyższym (...)", "We" ?
-
2010/03/01 19:30:56
@Magda_nat: Gdybym uprawiał sport, to o dystansie 3,4 km marszem nie warto byłoby nawet wspominać. Ale ponieważ chodzi o pracę w jednym budynku, która na dodatek raczej nie kojarzy się z pokonywaniem jakichś dużych odległości, ten dystans daje do myślenia. :)
-
2010/03/01 19:41:24
@Student: Owszem, lubię spacerować (choć słowo spacer kojarzy mi się raczej z leniwym snuciem się bez konkretnego celu, czego staram się unikać). Jednak preferuję spacery, które sam sobie planuję, a niekoniecznie takie, do których zmuszają mnie okoliczności nie do końca ode mnie zależne.
Błąd poprawiłem, dziękuję za wskazanie. :)
-
2010/03/01 20:21:00
Budująca jest konkluzja (jak na Boba, tj. Romana Budowniczego przystalo) ;-)
Bo typowy nauczyciel - tzw. "dziadek leśny" stwierdziłby: "ile ja muszę butów zedrzeć przez tych nicponi" :DD
-
2010/03/01 20:52:59
@Ernest: A wiesz, że nasunąłeś mi myśl, żeby zgłosić się do Działu Gospodarczego z prośbą o przydział butów. ;)
-
2010/03/02 08:51:54
O tym to ja wiem od dzieciństwa ( Rodzice byli nauczycielami )!
Do kondycji trzeba dołożyć stalowe nerwy, niezdzieralność gardła, i całą masę innych umiejętności, bez których ani rusz na korytarzach szkolnych!
Pozdrawiam!
-
2010/03/02 19:58:53
na moją osteoporozę i serce zalecają spacery. Zamieńmy się miejscami! Żartuję oczywiście. Buziaki posyłam.
-
2010/03/02 21:17:47
@Fusilla: Na uczelni może mniej tych nerwów ze stali potrzeba, ale mocne gardło się przydaje. :)
-
2010/03/02 21:18:24
@Hanula: Za bardzo lubię to, co robię, żeby się zamienić. :)
-
Gość: nameless, *.chello.pl
2010/03/04 15:26:53
w trakcie czytania, pomyślałem sobie: a co ze schodami, albo windami? uśmiechnąłem się do siebie jak doczytałem do końca, heh, chyba ci się nudzi ;)
-
2010/03/04 18:00:48
@Nameless: Czy ja się nudzę? Wręcz przeciwnie. Ostatnio mam dla siebie czas właściwie tylko w czasie drogi z i do pracy. W takiej sytuacji na nudę nie ma już miejsca.

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape