O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Koniec pracowitego marca

Dziś kończy się jeden z bardziej pracowitych miesięcy w ostatnim okresie. W ogromną ulgą powitam jutrzejszy prima aprilis. Nie jest to co prawda jakaś graniczna data, ale zbliżające się dni wolne pozwolą mi trochę nadrobić zaległości. Poza tym zbliża się ta lepsza pora roku. Za niecałe dwa miesiące M. ściągnie do Polski. Na razie prowadzimy w tej sprawie korespondencje i zapowiada, że musimy się w tym roku częściej spotykać niż w ubiegłym. Nie mam nic przeciwko, ale plany sobie, a życie sobie, co zresztą wiem z doświadczenia. Dlatego odpisałem mu filozoficznie le temps le montrera (staje się to powoli leitmotivem mojego bloga).

Sprowokowałem tą odpowiedzią wymianę zdań po francusku, co było ciekawym doświadczeniem biorąc pod uwagę, że moja znajomość francuskiego jest obecnie na poziomie bardzo podstawowym. Ale jakoś sobie poradziłem z odpowiedziami na to, co pisał M. W końcu napisał, oczywiście po francusku, żebym mu obiecał, że jak będzie w tym roku w Polsce, to ja się pilniej przyłożę do nauki tego języka. Odpisałem je promets, a co będzie, to... już pisałem, więc się nie będę powtarzał. :)

Oprócz dobrych informacji są też takie mniej radujące. R. napisał mi ostatnio, że jeszcze nie wie, czy dostanie urlop na tegoroczny OWRP. Szkoda byłoby, gdyby nie dostał, choć jak nie dostanie, to nie będę miał o to do niego żalu. Sam przecież trzy lata temu zrejterowałem z OWRP z przyczyn osobistych i to na tydzień przed rozpoczęciem imprezy. Wiem więc, że różnie w życiu bywa i nie zawsze można być tam, gdzie by się chciało być i w takim towarzystwie, w jakim by się chciało. I chociaż OWRP jest dla mnie imprezą wyjątkowo sympatyczną przede wszystkim ze względu na ludzi, z którymi ją odbywam, to jeśli R. nie będzie mógł się w tym roku wybrać, to ja raczej nie zrezygnuję, choć nie mogę do końca takiej możliwości wykluczyć, ale z innych powodów.

Na koniec jeszcze wspomnę, że dziś wypromowałem dwoje inżynierów. Moja lista dyplomantów wydłużyła się do 13 pozycji (a że jeden dyplomant był podwójny, to prac pod moją opieką napisano 14). Zawsze to jest pewna ulga w obciążeniach, kiedy kolejni dyplomanci zdobywają zawodowe szlify, ale nie jest ona zbyt długotrwała, bo na ich miejsce przychodzą kolejni lub budzą się z letargu tacy, o których całkiem już zapomniałem. Mam nadzieję, że w czerwcu wypromuję co najmniej jeszcze jedną osobę. Co do reszty, nie wiem. Są pewne szanse w jeszcze co najmniej 2-3 przypadkach, ale jednemu dyplomantowi już się chyba urodził potomek, drugi odwiedza mnie nieregularnie i po okresach intensywniejszej pracy znika na dłużej. Jeszcze jeden całkiem nieźle sobie radzi i jeśli utrzyma tempo oraz jakość pracy, to na czerwiec powinien się wyrobić.

A tymczasem kończę i poczytam sobie zaległe komentarze. :) Miałem coś jeszcze skrobnąć w blogu turystycznym, ale dziś już nie mam siły. Dwa ostatnie dni były jak finisz maratonu. A tymczasem zatrzymać się nie można i trzeba dalej choćby truchtać.

środa, 31 marca 2010, roman_j
Koniec pracowitego marca OWRP dyplomanci rozważania codzienne roman j język francuski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Ernest, 87.228.207.*
2010/04/01 13:41:50
Czyli masz 14 na koncie jako wypromowanych? Ja zawsze bronie sie przed pozyskiwaniem kolejnych kandydatow jak moge, ale co poczac, pan kaze-sluga musi ( w tym wypadku panem jest byt pod nazwą Rzplitej) ;-) I mimo ze sie bronie, przed otrzymywaniem kandydatow do bronienia, to mam na chwile obecną 13 "zaległych". I na bazie tych 13tu moglbym napisac powiesc pod tytulem "13tu nieobronionych" ;-) Pocieszajace jest, ze w wiekszosci przypadkow na wydziale - praca dyplomowa, to praca - prezentujaca pewien poziom. Gdy czasami ocieram sie o inne prace z obcych niepublicznych jak i publicznych uczelni widze gnioty. Dlatego - grac swoje! :-)))
-
2010/04/01 20:12:40
@Ernest: Wypromowanych mam trzynaścioro (bo są i kobiety w tym gronie). Jeden zrobił u mnie najpierw inżyniera, a że mu się podobało, to potem zrobił magistra inżyniera, więc jako dyplomanta liczę go raz.
Ja się jakoś specjalnie nie bronię przed kandydatami. Zresztą byłoby nie fair uchylać się w sytuacji, kiedy inni ten ciężar ponoszą i każdy "miglanc" oznacza więcej obciążenia dla pozostałych. Oczywiście nie robię tego za darmo, bo mam za to dodatkowe godziny, ale chyba zawsze i tak poświęcam na dyplom więcej godzin pracy niż te, za które mam potem zapłacone.
Myślę, że pisane u mnie prace trzymają przyzwoity poziom. Z innych wydziałów i uczelni prac nie oglądam, a o pracach moich kolegów z instytutu napiszę tylko, że bywają lepsze i gorsze. I takie, które ogląda się z podziwem i takie, przy okazji których myśli się, że widocznie więcej nie dało się z dyplomanta wycisnąć. :)
-
Gość: Ernest, 87.228.207.*
2010/04/02 12:06:21
@Roman: Dla mnie ilosc prowadzonych prac nie jest wskaznikiem oceny pracownika naukowo-dydaktycznego. Nieraz do prowadzenia pd garną sie "lenie", ktorych aktywnosc naukowa jest praktycznie zerowa. Wiec niech chociaz w ten sposob "spłacają" mozliwosc pracy w danym zespole badawczym.
Za dyplom jest bodajze 15 godzin. Przepracowanie tylko 15 godzin ze slabym studentem oznacza uzywajac jezyka doc. M "wyprodukowanie bubla". Chcac kandydata do tytulu zawodowego czy tez stopnia naukowego czegos nauczyc - trzeba poswiecic znacznie wiecej czasu. I na tym polega "kant", ze wielokrotnie trzeba sie ocierac o wolontariat, wpisany w formalne chore ramy :-)))
-
2010/04/02 16:05:16
@Ernest: Za pracę inżynierską jest chyba 10 h, a takich mam w dorobku na razie większość (wcześniej nawet nie dawałem tematów na st. magisterskich zakładając, że muszę sam nabrać nieco doświadczenia w dyplomowaniu, zanim będę promował magistrów, ale okoliczności skłoniły mnie do złamania tego postanowienia).
A co do działalności naukowej, to nie każdy ma do tego melodię, czy też możliwości (zwłaszcza, jeśli nie ma dobrego lidera). A statut politechniki przewiduje przecież także stanowiska stricte dydaktyczne. I nie są to w jego nomenklaturze "lenie", ale "wykładowcy", "starsi wykładowcy" i "docenci". ;)
-
Gość: Ernest, 87.228.207.*
2010/04/02 17:34:25
@Roman: Znajac Ciebie wiem ze uprawiasz "pelna profeske" ;) Co do stanowisk to s
koda, ze dekujacego sie trutnia nie jest latwo zwolnic badz przesunac na formalny status "obiboka" :)
-
2010/04/03 09:59:31
@Ernest: Idą zmiany, które powinny Cię ucieszyć. Szczegółów tutaj nie będę zamieszczał, ale napiszę, że trwają prace nad nowym systemem oceniania pracowników i nad zakresem obowiązków związanym z każdym stanowiskiem, który każdy będzie musiał zaakceptować, a zaakceptowawszy realizować. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape