O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Wyginiemy jak dinozaury

Miałem sobie odpuścić w najbliższym czasie pisanie tutaj na rzecz mojego blogu turystycznego. Ale tak się złożyło, że uległem namowom TZ i poszedłem na kolejne organizowane przez niego spotkanie z cyklu "Głośne czytanie nocą". Posłuchałem sobie o młodości Mickiewicza i Słowackiego. I zadumałem się nad tym, dlaczego dziś nie ma ludzi takiego formatu? Mam na to pytanie swoją odpowiedź, ale o tym nie będę pisał. Napiszę za to o innej refleksji, która mi przyszła na myśl. Wiąże się ona z tą poprzednią, ale ma wydźwięk dużo bardziej pesymistyczny.

Otóż moim zdaniem ludzkość się degraduje i proces ten postępuje coraz szybciej. I nie mam tu na myśli degrengolady moralnej, bo akurat moralność jest tą dziedziną, gdzie moim zdaniem nie ma stałego postępu czy regresu, ale jest sinusoida. Degradujemy się natomiast pod względem intelektualnym, psychicznym i fizycznym. Żeby to stwierdzić wystarczy rozejrzeć się wokół. Nawet dość krótka obserwacja pozwoli dojść do wniosku, że kretyniejemy, dziecinniejemy i tyjemy. Na każdym z tych pól ludzkość jako ogół, bo są oczywiście wyjątki, osiągnęła znaczący postęp. I postęp ten jest coraz szybszy. Czego to jest zasługa?

Moim zdaniem odpowiedzialny jest za to, o zgrozo, rozwój nauki i techniki. Dzięki nauce i technice nasze życie staje się coraz wygodniejsze; stawia nam ono coraz mniej wyzwań. Dzięki rozwojowi techniki produkujemy więcej i taniej, a przez to i więcej konsumujemy. Szybciej żyjemy, ale też nasze życie jest coraz bardziej powierzchownie i bezrefleksyjne. Coraz mniej gromadzimy wiedzy we własnych głowach, a coraz więcej poza nią mając do niej, to znaczy wiedzy, nie głowy, coraz łatwiejszy dostęp. Wszystko mamy na wyciągnięcie ręki: pilota, lodówkę, laptopa z Internetem.

Dzięki rozwojowi nauki, okiełznaliśmy naturę, wydarliśmy jej kolejne tajemnice, które teraz pracują dla nas. Założyliśmy naturze wędzidła i coraz bardziej je ściągamy zaprzęgając ją do kolejnych prac, w których nas wyręcza. Ale za jakiś może się okazać, że ta natura wierzgnie i zrzuci nas, spasionych, infantylnych kretynów ze swojego grzbietu. Nie stanie się to ani jutro, ani pojutrze. Może to potrwać jeszcze kilka wieków, ale jeśli nic się nie zmieni, to taki koniec wydaje mi się nieunikniony.

Widzę jeszcze inny scenariusz rozwoju sytuacji, ale po namyśle uznałem, że nie będę go prezentował. Myślę, że już to, co napisałem dotąd, dla wielu osób, które miałyby się możliwość z tym zapoznać, wydałoby się jakąś wydumaną wizją. Nie będę więc jej rozwijał, bo jeśli ktoś jest wystarczająco intelektualnie sprawny, to sam sobie ten drugi scenariusz wydedukuje. A nie jest on bynajmniej dużo bardziej optymistyczny.

czwartek, 23 września 2010, roman_j
Tagi: roman j
Wyginiemy jak dinozaury roman j

Polecane wpisy

  • Raczej nie reaktywacja

    Wróciłem właśnie z kolejnego OWRP i naszła mnie myśl, żeby coś napisać w blogu, którego już dawno nawet nie odwiedzałem. Powrót do domu jak zwykle nie był łatwy

  • Tytuł zastępczy

    Nie miałem materiału na tytuł, więc skorzystałem z rozwiązania z czasów PRL, z których to czasów pamiętam coś takiego, jak "opakowanie zastępcze". Kto jest w mo

  • Wrażliwi i drażliwi...

    Stanisław Lem miał ponoć powiedzieć, że nie zdawał sobie sprawy, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzał do internetu. Trawestując to powiedzenie ja

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: student, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/23 23:09:02
Za czasów Mickiewicza i Słowackiego też nie było ludzi formatu Mickiewicza, czy Słowackiego. Format dojrzewa, tyje i obrasta legendami razem z wiekiem. Za 200 lat, też okaże się, że na początku XXI w. żyli ludzie wielkiego formatu, których próżno szukać w 2200 roku.
-
2010/09/24 06:38:05
@Student: Z pierwszym zdaniem komentarza mam pewien problem, bo nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem intencje. Ale jeśli dobrze rozumiem, to dopiszę, że nie oceniam ani Mickiewicza, ani Słowackiego ani Krasińskiego przez pryzmat ich późniejszych dokonań literackich, ale przez pryzmat ich dzieciństwa i młodości, które nie różniło się od dzieciństwa i młodości wielu ich rówieśników, a w którym człowiek dużo szybciej dojrzewał emocjonalnie i intelektualnie, a zasób wiedzy i umiejętności ówczesnego ucznia szkoły powszechnej przewyższał poziom tychże u współczesnych maturzystów, a nawet wielu absolwentów szkół wyższych. Podałem te osoby akurat dlatego, że z racji ich późniejszej "kariery" o ich czasach młodości dość dużo wiemy, bo były one opisane. Jednak są one reprezentatywne dla epoki, a nie tylko dla tych osób. Co do reszty komentarza, to, zapewne niezamierzenie, potwierdza ona moją pesymistyczną wizję. :)
-
2010/09/25 16:00:24
Myślę, że statystycznie rzecz ujmując, ludzkość pod względem intelektualnym prezentuje ciągle ten sam rozkład inteligencji. Postęp nauki sprawił, że ludzie, którzy dotychczas zajęci byli zapewnieniem sobie przeżycia poprzez uprawę roli, przeszli do innych zajęć, a nawet, zaczęli dysponować nadwyżką wolnego czasu. Rozmnażają się, konsumują, wydalają i umierają. I tak od tysięcy lat i pewnie jeszcze przez tysiące lat. Krystalizuje się natomiast inne zjawisko: Superklasa, która ma dość pieniędzy, aby korzystać z najnowocześniejszych osiągnięć nauki. Przyszłość będzie przebiegać pod znakiem wielkiego rozwarstwienia: z jednej strony biedna większość, o wiele bardziej śmiertelna, z drugiej, Superklasa, bogata, zdrowa, odseparowana od reszty.
-
2010/09/25 18:20:26
@Kain: No cóż, Kainie, jesteś optymistą. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape