O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Nieznośna naiwność kaznodziejów...

Ostatnio trafiłem w Sieci na taki artykuł. Właściwie jest to jakaś forma felietonu. Taki zapis przemyśleń autora. Chociaż nie wiem, czy słowo przemyślenia nie jest tutaj użyte trochę na wyrost, ale to może wyjaśnię później.

Artykuł nie jest odkrywczy, bo sens tego, co w nim zapisano, jest spójny ze stanowiskiem Kościoła Katolickiego na roztrząsany temat. Stanowisko to jest znane od dawna i tylko może jedynie nie używano do jego zdefiniowania takich określeń. Felieton ten jednak okazał się dla mnie odkrywczy, choć nie ze względu na treść. Czytając go ujrzałem w całej okazałości naiwność autora i jemu podobnych głosicieli prawd religijnych oraz anachronizm tych rzekomych prawd.

Zdumiałem się, i to zdumienie trwa nadal, jak człowiek wykształcony, posiadający dość szeroką wiedzę o świecie próbuje wtłoczyć ten skomplikowany i wielowymiarowy świat w płaski światek stworzony przez pozbawionych wyobraźni, i przede wszystkim wiedzy, autorów Biblii.

Sprawa wygląda tak, że dawno temu, co najmniej kilka tysięcy lat temu, wśród koczowniczych ludów narodziła się nowa religia zwana dziś judaizmem. Świętą księgą tej religii jest Biblia. Świat przedstawiony w tejże księdze jest odbiciem świadomości i wiedzy autorów tegoż dzieła. A ponieważ kilka tysięcy lat temu nie było nauki, ani nawet choćby prymitywnej filozofii, więc światek biblijny jest prosty jak przysłowiowa konstrukcja cepa. Składa się z tego, co widać gołym okiem i co można ogarnąć niezbyt przenikliwym rozumem.

Taki świat biblijny bardzo dobrze pasował do świata rzeczywistego, jakim go widzieli ludzie współcześni autorom Biblii, ale tak się ma do prawdziwego świata, jak żółty okrąg z odchodzącymi odeń kreskami namalowany kreską na kartce ma się do prawdziwego Słońca. Dziś chyba nikt nie uważa, że słońce to płaski, żółty okrągły placek na nieboskłonie. Tymczasem kościół w swoim kaznodziejstwie zatrzymał się jakby na tym etapie.

Czytając wspomniany felieton niemal współczułem autorowi, który podjął się kolejnej próby wtłoczenia skomplikowanego świata, który na otacza w prostą, a wręcz prostacką, wizję świata przedstawioną w Biblii. To zupełnie tak, jakby nauczyciel fizyki poszedł do przedszkola, znalazł tam kartkę z narysowanym przez dziecko słoneczkiem, a następnie stwierdził, że rysunek ten przedstawia najprawdziwszą naturę naszej gwiazdy objawioną przez jakiś transcendentny byt. Wyobraźmy sobie, że ten nauczyciel wraca do liceum i ignorując całkowicie odkrycia naukowe zaczyna swoim uczniom wmawiać, że słońce jest właśnie takim płaskim, żółty i okrągłym plackiem.

Efekt nietrudno sobie wyobrazić. Taki nauczyciel na pewno straciłby posadę. Może nie trafiłby na leczenie do placówki zamkniętej, ale raczej na pewno zyskałby opinię nienormalnego. W tym kontekście dziwi mnie niezmiernie, że wśród nas funkcjonują i na dodatek cieszą się autorytetem ludzie, którzy głoszą na temat świata teorie na podobnej zasadzie jak ten wymyślony przeze mnie nauczyciel fizyki. I nie przeszkadza im w tym nawet staranne wykształcenie i dość duża wiedza o świecie.

Ludzie ci prezentują nieznośną naiwność połączoną z bardzo mocno rozwiniętym mechanizmem samooszukiwania (i przy okazji oszukiwania innych, choć dokonywanego w dobrej wierze). A wynika to wszystko z błędnego założenia, że Biblia jest pierwotna w stosunku do rzeczywistego świata, podczas gdy w rzeczywistości jest wtórna. Jest jakimś jego ułomnym odbiciem. Na dodatek powstałym na tyle dawno, że dokonany w międzyczasie rozwój nauki i wiedzy odbicie to w dużym stopniu pozbawił waloru wiarygodności. Ktoś, kto wierzy w to, że świat wygląda tak, jak to opisano w Biblii przypomina człowieka, który uważa, że Jahwe to dostojny starzec z długą, siwą brodą, bo tak go gdzieś kiedyś namalowano.

Taka naiwność jest jeszcze zrozumiała u dzieci czy umysłowych prostaczków, ale u wykształconego człowieka razi i jest trudna do zniesienia.

niedziela, 12 stycznia 2014, roman_j
Tagi: roman j
Nieznośna naiwność kaznodziejów... roman j

Polecane wpisy

  • Raczej nie reaktywacja

    Wróciłem właśnie z kolejnego OWRP i naszła mnie myśl, żeby coś napisać w blogu, którego już dawno nawet nie odwiedzałem. Powrót do domu jak zwykle nie był łatwy

  • Tytuł zastępczy

    Nie miałem materiału na tytuł, więc skorzystałem z rozwiązania z czasów PRL, z których to czasów pamiętam coś takiego, jak "opakowanie zastępcze". Kto jest w mo

  • Wrażliwi i drażliwi...

    Stanisław Lem miał ponoć powiedzieć, że nie zdawał sobie sprawy, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie zajrzał do internetu. Trawestując to powiedzenie ja

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape