O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Blog > Komentarze do wpisu

Bzdury na temat kawy rozpuszczalnej

Już po raz drugi na mój profil na Facebooku trafił link do bzdurnego artykułu ostrzegającego przez kawą rozpuszczalną. I drugi raz napisałem sążnisty komentarz punktując zawarte w nim bzdury. Ponieważ przypuszczam, że ten artykuł może trafić do mnie jeszcze raz, a mnie nie chce się ponownie szukać argumentów na jego nierzetelność, więc następnym razem podlinkuję ten wpis. 
Nie będę podawał linku do bzdury, której autorką jest niejaka "greenwitch", żeby jej nie generować dodatkowego ruchu i nie robić jej reklamy. Będę za to cytował fragmenty tych "mądrości" i je komentował. Także ze źródłami wiarygodnych badań, tam gdzie trzeba.

Jednym z takich pomylonych wynalazków jest coś, co na ogół określa się mianem „kawy rozpuszczalnej”. To myląca nazwa, ale kryje się w niej ziarnko prawdy – choć z kawą ta substancja wiele wspólnego nie ma, to ciało człowieka wyniszcza nie gorzej od przemysłowego rozpuszczalnika.
Dziwne stwierdzenie. Kawa rozpuszczalna powstaje z kawy ziarnistej, więc ma z nią więcej wspólnego niż np. kawa zbożowa, której autorka miana kawy nie odbiera. Niestety, w dalszej części artykułu nie ma ani słowa uzasadnienia stwierdzenia o wyniszczaniu ciała nie gorzej od przemysłowego rozpuszczalnika. Zwłaszcza, że rozpuszczalniki są różne. Na przykład aceton nasz organizm sam wytwarza w niewielkich ilościach. ;)

Jednym z jej najcenniejszych i najzdrowszych dla nas składników są tzw. antyoksydanty (...) w kawie rozpuszczalnej nie ma ich niemal wcale – są wytracane w wyniku przetwarzania ziaren!
Antyoksydantów w kawie rozpuszczalnej jest mniej niż w parzonej, ale czy ktoś traktuje kawę wyłącznie jako źródło antyoksydantów i to na dodatek jako jedyne ich źródło? A poza tym jaki to dowód szkodliwości? Woda, o ile wiem, też nie zawiera antyoksydantów. :)

Drugim jest fakt, że zgodnie z wynikami badań naukowych, w 90% próbek brazylijskich i włoskich kaw rozpuszczalnych znajduje się ochratoksyna A – niezwykle toksyczna substancja. Podobne badania były prowadzone także w Polsce. W niektórych markach stężenie ochratoksyny A sięgało nawet 21,8 mikrogramów/kilogram – ponad czterokrotnie więcej od dopuszczalnej przez prawo unijne normy (5 mikrogramów/kg).
O ochratoksynie A proponuje poczytać w Wikipedii, gdzie jest napisane, że występuje na niewłaściwie przechowywanych np. ziarnach surowej kawy. Jeśli zawiera ją kawa rozpuszczalna, to tak samo kawa z ekspresu z nieodpowiednio przechowywanych wcześniej ziaren. A także produkty zbożowe np. mąka czy kasze. Dobrze też zastanowić się, ile spożywamy rocznie kawy rozpuszczalnej, a ile mąki. Poza tym według Wikipedii ochratoksyna A: "Wykazuje niestabilność w stosunku do światła dziennego oraz powietrza. Nawet krótkotrwała ekspozycja na światło dzienne, powoduje jej rozpad i degradację, zwłaszcza w warunkach wysokiej wilgotności." A kawę rozpuszczalną sprzedaje się w przeźroczystych słoikach. :)
Szkoda też , że autorka nie podaje źródeł wyników tych badań na zawartość ochratoksyny A, na które się powołuje. Ja znalazłem trzy artykuły. W pierwszym artykule wyniki wskazują, że w badanych próbkach kawy rozpuszczalnej jest najwyżej 25% dopuszczalnej zawartości, a za to w jednej z próbek kaszy gryczanej – ponad 100%. Drugi artykuł zawiera takie wyniki: kawa rozpuszczalna 25 – 50% dopuszczalnej zawartości, a np. mąka żytnia ponad 70% wartości dopuszczalnej. Jest tam też dyskusja wyników krajowych i zagranicznych. Wynika z niej, że tylko w jednym przypadku, spośród przytoczonych, badana wartość przekroczyła wartość dopuszczalną i wyniosła 11,9 mcg/kg przy normie wynoszącej 10 mcg/kg (nie wiem, skąd autorka wzięła wartość dopuszczalną równą 5 mcg/kg...). I jeszcze trzeci artykuł, z którego wynika, że we wszystkich badanych na jego potrzeby próbkach normy nie są przekroczone. Zawarta tam analiza zawartości ochratoksyny A uzyskanych przez innych autorów  mieści się w zakresie od wartości poniżej 0,5 mcg/kg do 11,8 mcg/kg. Skąd się więc autorce wzięło to 21,9 mcg/kg? To chyba pozostanie jej tajemnicą. :)

Jakby tego było mało, w tzw. „kawie” rozpuszczalnej praktycznie nie występuje jedna z najważniejszych (choć w nadmiarze szkodliwych) substancji – kofeina. Wypicie filiżanki takiego napoju nie zapewni nam więc typowego dla „małej czarnej” zastrzyku energii w ciągu ciężkiego dnia.
Do rozprawienia się z tą bzdurą posłuży mi kolejny artykuł, w którym zawarte są wyniki badań zawartości kofeiny między innymi w kawie ziarnistej, jak i w ekstrakcie kawy, czyli w w kawie rozpuszczalnej. I wynika z nich, że badane próbki kawy ziarnistej zawierały kofeinę w ilości 0,32 – 2,95 g/100g, a próbki kawy rozpuszczalnej 1,03 – 2,01 g/100g. Znajduje się tam też następujący passus: "Do przygotowania w filiżance zwykłej porcji kawy, używa się wg danych producentów ok. 7 – 10 g kawy mielonej (co odpowiada 120 – 200 mg kofeiny), w celu zaparzenia kawy rozpuszczalnej używa się ok. 2,5 g (co stanowi średnio 65 mg kofeiny)." Czyli taka sama porcja kawy ziarnistej może zawierać od 2 do 3,5 raza więcej kofeiny, ale przy jakichś uśrednionych ilościach kawy użytej do zaparzenia tego napoju. Ale czy to uzasadnia stwierdzenie, że kawa rozpuszczalna kofeina prawie nie występuje?

Niestety [kawa rozpuszczalna - przyp. RJ], zapewni nam za to energię innego rodzaju – kalorie. W odróżnieniu od kawy tradycyjnej (mowa oczywiście o czarnej i gorzkiej – cukier i różnego rodzaju „śmietanki” to osobna historia), która praktycznie nie ma wartości kalorycznej, ta rozpuszczalna może mieć realny i negatywny wpływ na naszą kształt naszej sylwetki.
Tutaj nie znalazłem żadnego artykułu naukowego, ale wystarczy przejrzeć różne kalkulatory kalorii. Wynika z nich, że napar z kawy ziarnistej zawiera około 1-1,5 kcal/100 ml, a z kawy rozpuszczalnej... 1-1,5 kcal/100 ml. Sama kawa rozpuszczalna pewnie zawiera dużo więcej kilokalorii na 100 g, ale nikt się kawą w proszku nie zajada. Inną kategorią są też wynalazki w rodzaju napojów kawowych 3 w 1. Może to miała na myśli autorka?

Ogólnie rzecz biorąc, komentowany przeze mnie artykuł o szkodliwości kawy rozpuszczalnej zawiera głównie głupoty, bzdury i przekłamania. A jednak cieszy się wzięciem na FB.To chyba znak czasów. :(

sobota, 11 lutego 2017, roman_j
Bzdury na temat kawy rozpuszczalnej kawa rozpuszczalna zdrowie

Polecane wpisy

  • Dobre wieści odnośnie nogi :)

    Ponieważ już znam swój plan zajęć na studiach zaocznych, więc wiem już, że do końca stycznia jedynym zawsze wolnym dniem tygodnia będzie niedziela. Przez kolejn

  • Potęga witaminy C?

    Dwa dni temu zdarzył mi się dość nieprzyjemny incydent zdrowotny. Wstałem w środę rano z lekko ćmiącym bólem głowy. Z takim bólem, który, gdyby mógł mówić, powi

  • O kości po raz... nie wiem, który...

    Ile to człowiek ma zajęcia, jak jest na coś przewlekle chory. Nawet jeśli ta choroba jakoś na co dzień się specjalnie nie objawia. Nic to, że codziennie trzeba

  • kocie, musiałeś?....

    No to się kocisko dorobiło. Dwa tygodnie temu BramKot zaczął kaszleć. Zabrałam go do weterynarza - akurat nie było naszego ulubionego doktora, tylko jakaś nowa

  • Waga

    Nie moja- o tej pisać na razie nie chcę, bo rozpacz mnie ogarnia. Chodzi mi o wagę plecaków szkolnych moich chłopaków. A jest ona z tych niestety dość wysokich.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/02/11 16:12:35
Jakby człowiek miał wierzyć we wszystkie "prawdy objawione", musiałby chyba paść! Z głodu, niestety! ;-)))))
-
2017/02/13 20:44:21
Niestety, plagą internetu są tego typu prawdy objawione :( Najgorsze, że hejt dotyka osoby próbujące przedstawić w kontrargumencie rzetelną wiedzę, a nie osoby rozpowszechniające idiotyzmy. Bo to spisek i zmowa!
-
Gość: ilka, *.internetdsl.tpnet.pl
2017/02/14 10:01:31
Subiektywny ogląd świata!! :) uffff, dobrze wiedzieć, że jednak jeszcze nie umrę z powodu picia kawy rozpuszczalnej :D :D :D kamień z serca ;)
-
2017/02/14 13:12:11
@Fusilla: Nie wierzyć jest dość łatwo. Tak myślę. :) Chyba, że ktoś wierzyć bardzo chce. Wtedy mu nawet moja analiza nie pomoże. ;)
-
2017/02/14 13:17:06
@Pinkcake: Niestety, to prawda. Kiedyś na FB miałem przykrą sytuację z osobą, wykształconą i wydającą się rozsądną, która udostępniła informację, że w czasie zawału kaszel może uratować życie. Rzekomo mieli tak twierdzić lekarze z jakiejś kliniki. Znalazłem ją, bo istnieje. A na jej stronie... prośba, żeby tej bzdury o kasłaniu w czasie zawału nie powielać. Wkleiłem link, na próżno. Dziś już nie jesteśmy znajomymi, bo ja jednak prawdę w takich poważnych kwestiach stawiam wyżej, niż wzajemne dobre relacje, a druga strona z pomocą swoich znajomych próbowała mnie agresywnie odsądzać za to od czci i wiary. Trudno. Widać nie pisane nam było pozostać znajomymi. :)
-
2017/02/14 13:19:40
@Ilka: Możesz umrzeć nawet z powodu picia wody, jeśli będziesz to robić nierozsądnie, i to na co najmniej dwa sposoby (a może i więcej). Wszystko w Twoich rękach, a raczej głowie. W każdym razie życzę zdrowia i dobrego samopoczucia.
-
Gość: Tomek, 195.212.199.*
2017/02/14 15:01:37
A ja to chyba powinieniem zostać wyklęty. Nie dość, że pijam tylko rozpuszczalną, to jeszcze tylko BEZKOFEINOWĄ. Zamiast kofeiny wystarczy mi poranny spacer po odwiezieniu dziecka do przedszkola.

Nadto -- o Bogowie! -- "słodzę" słodzikiem. To zapewne zbrodnia, gorsza od negowania tzw. "objawionej prawdy katyńskiej" (odróżniać od prawdy katyńskiej, za którą za komuny szło się siedzieć -- w ówczesnych pierdlach w dzień nie wolno było (nomen omen) spać!).
-
2017/02/16 09:48:13
@Tomek: W obecnych czasach bycie wyklętym to powód do chwały. Pod warunkiem, że zostało się wyklętym gdzieś w okolicach roku 1945. ;) A na poważnie, to najlepiej jest, kiedy każdy pije to, co lubi i nikt nikomu z krytyką do filiżanki (kubka, szklanki) nie zagląda. Ja sam pijam głównie kawę rozpuszczalną, ale bez oporów sięgam po taką z ekspresu, a jedynie do tzw. "plujki" nie mam przekonania. Kawy nie słodzę w ogóle, choć kiedyś nie wyobrażałem sobie, że można kawę niesłodzoną wypić. :) W związku z powyższym, i nie tylko, ja nikogo z powodu jego upodobań kawowych na pewno wyklinać nie będę. ;)
-
2017/02/18 20:25:35
Oj tam! Ja pije kawę rozpuszczalną rano, do sniadania. A po dwóch godzinach Ślubny przynosi w kubasach kawę plujkę, parzoną "po turecku" of course, czyli po naszemu, polskiemu! I to zupełnie nie ma związku z pierwszym komentarzem! :-))))
-
2017/03/04 08:21:55
B.dobra strona i ciekawy wpis - dodaje do ulubionych.

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape