O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Kategorie: Wszystkie | Cytaty | Darmstadt | KNKWG | Konkurs | Mapka | Mądrości Romana | OWRP | Turystyczne
RSS
piątek, 13 lutego 2015

Na ile poznałem reakcję niektórych anonimowych czytelników mojego blogu, tytuł mojej notki wyda się niektórym kontrowersyjny. Trudno. Może po przeczytaniu notki do końca niektóre z tych osób zmienią zdanie. Ale może nie, bo część społeczeństwa zrobiła nam się jakaś wyjątkowo delikatna. Przekonałem się o tym niedawno słuchając radia.

Ku mojemu miłemu, na początku, zaskoczeniu pierwszy program Polskiego Radia nadał bardzo fajną piosenkę Andrzeja Grabowskiego "Fest, że się jest". Można ją sobie obejrzeć pod tym linkiem. Słuchałem jej sobie i w trakcie, ku mojemu niemiłemu tym razem, zaskoczeniu dwa razy usłyszałem głośne i natrętne "piiii". Nie pamiętałem, jakież to wulgarne słowa Andrzej Grabowski mógł śpiewać w tej piosence?

Zajrzałem do tekstu w internecie i okazało się, że radiowej obyczajowej cenzurze przeszkadzało słowo "dupa" we frazie "(...) i nie świszcze nam przy dupie bat". Rozumiem, że tak Polskie Radio wykonuje swoją misję? I ja na to płacę abonament... To ja napiszę, że mam dupie takie radio i taką misję.

Wracając do tytułu mojej notki, to jest to tytuł filmu, który obejrzałem w minioną niedzielę. Obejrzałem i mogę z czystym sumieniem polecić. To był pierwszy od bardzo dawna film polski (i nie tylko polski), na którym uśmiech nie schodził mi z twarzy niemal przez całą projekcję. I pod tym względem ten film zdecydowanie przebija "Obywatela" Jerzego Stuhra, który też mi się podobał, ale był jednak mniej zabawny, a bardziej refleksyjny.

Nie wiem dlaczego, ale w moim grajdołku "Polskie gówno" grali w jednym z dwóch kin i to na jednym seansie dziennie o godzinie 20.00. Teraz grają o 22.15. Tymczasem prawdziwe filmowe gówno, bez cudzysłowu, czyli "Pięćdziesiąt twarzy Greya", wyświetlają osiem razy dziennie. Widać jest popyt na ten chłam. Ja pewnym zjawisk społecznych z dziedziny kultury pewnie do końca życia nie pojmę...

A na koniec dla tych ewentualnie wciąż jeszcze zbulwersowanych cytat z twórczości poety, którego wiersze przynajmniej za moich czasów omawiało się na lekcjach w szkole: Wolę polskie gówno w polu, niż fijołki w Neapolu. Dla niezorientowanych dodam, że to Kazimierz Przerwa-Tetmajer. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape