O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Kategorie: Wszystkie | Cytaty | Darmstadt | KNKWG | Konkurs | Mapka | Mądrości Romana | OWRP | Turystyczne
RSS
niedziela, 30 września 2007
To pytanie czasem sobie zadaję, ale nie jest tak, że się nim jakoś katuję. Ot, rozważam w wolnych chwilach różne życiowe i nieżyciowe zagadnienia i to jest po prostu jedno z nich. Jedno z wielu zresztą. Wczoraj akurat w wolnej chwili nad tym rozmyślałem i postanowiłem wrzucić to do bloga.
Właściwie żadnej opcji nie wyróżniam. Jestem mentalnie przygotowany na obie możliwości. Zarówno na to, że będę samotny, jak i na to, że będę z kimś dzielił życie. Ale im starszy jestem, w tym większym staję rozkroku. Z jednej strony częściej myślę, że dobrze jest mieć kogoś obok siebie, z drugiej z rosnącą niechęcią wyobrażam sobie konieczność podzielenia się z kimś przestrzenią, władzą nad najbliższym otoczeniem, czasem i innymi prerogatywami.
Dlatego nikogo nie szukam. Jeśli mnie ktoś znajdzie i zawojuje, to kto wie. Może ulegnę. Drzwi za sobą jeszcze nie zamknąłem. Pewnie zrobi to za mnie w pewnym momencie czas, kiedy stanę się osobnikiem przeterminowanym w tej kategorii wiekowej, w której chciałbym się liczyć.
Ponadto trzeba z kimś zjeść beczkę soli, żeby wiedzieć, czy nadaje się na osobę towarzyszącą na drodze życia, a ja nie bywam, nie szukam, nikogo nie testuję pod tym kątem (a raczej wobec nikogo nie mam takich oczekiwań, choć zadaję sobie czasem to pytanie w odniesieniu do różnych osób). Za piękne oczy można przygarnąć sobie kogoś na jeden numer, na jedną noc, na krótki romans, czy dłuższą przygodę (to że można, nie znaczy, że tak się robi). Ale już wpuścić kogoś przypadkowego do swojego życia za podszeptem tak złudnego doradcy, jakim jest instynkt, to ryzyko, na które jestem już chyba za stary lub może raczej zbyt sfatygowany uczuciowo i nieelastyczny. Ilu można w życiu dokonać błędnych wyborów? Jeszcze jeden to byłoby o jeden za wiele.
Tagi: roman j
08:14, roman_j
Link Komentarze (44) »
sobota, 29 września 2007

Nie będzie to co prawda cytat, lecz krótka i dosadna notka zawierająca mój autorski tekst. Mimo to wrzucam ją do kategorii "Cytaty", bo może komuś się spodoba i będzie mnie cytował. ;)

Ale do rzeczy. Co oznacza skrót GPRS? W Polsce według mnie oznacza on:

Gigantycznie Przepłacony Ruch Sieciowy

lub

Gigantycznie Przepłacam za Ruch w Sieci. ;)

Tagi: roman j
09:48, roman_j , Cytaty
Link Komentarze (4) »
piątek, 28 września 2007

Najpierw dobra wiadomość, z której ogłoszeniem czekałem do chwili, kiedy się uprawomocni. Mam pracę! Jeśli kogoś dziwi ten wykrzyknik, to może dodam, że od końca lipca byłem formalnie bezrobotny, bo poprzednia umowa czasowa mi wygasła, a z przyczyn losowych nie udało się mnie mianować na stanowisko adiunkta przed wakacjami, choć wygrałem konkurs na to stanowisko. Pracowałem więc przez dwa miesiące całkowicie społecznie. Wczoraj jednak złożyłem wreszcie podpis na angażu i od 1 października mam pracę przez najbliższe 9 lat. Skończy się wreszcie ta mordęga, że przez pół roku zabiegałem o zatrudnienie na następny rok, a następne pół roku dochodziłem do siebie po trudach wydeptywania ścieżek w tej sprawie.

Łaknąłem "roku spokojnego słońca" i dostałem ich dziewięć. Dlaczego nie więcej? Niestety, takie są uwarunkowania wynikające ze statutu politechniki. Po tym okresie albo zrobię habilitację i zostanę mianowany adiunktem na czas nieokreślony (a po jakimś czasie pewnie profesorem nadzwyczajnym), albo zostanę starszym wykładowcą (to w przypadku, gdy nie zrobię habilitacji, ale szefostwo uzna, że będzie ze mnie pożytek dydaktyczny) albo będzie NDB (noga, dupa, brama) i w wieku 40 lat będę zaczynał nowy etap kariery zawodowej. Ludzie wróżą mi raczej ten pierwszy wariant, ale jak to będzie, zobaczymy.

Tymczasem na uczelni nieuchronnie zbliża się początek roku akademickiego. Jeszcze wczoraj wszystko wskazywało na to, że będę miał w niedziele zjazdowe 13-godzinny maraton zajęć (z przerwami 15-minutowymi), sześć przedmiotów z czego cztery nowe i ponad drugie tyle nadgodzin, co pensum. Ale dziś okazało się, że niedziela będzie znacznie luźniejsza, będą tylko dwa nowe przedmioty, a nadgodzin mniej niż pensum, choć wciąż sporo. I dobrze. Żałuję tylko trochę, że wyskoczyłem całkowicie z mechaniki budowli na studiach zaocznych, bo co jak co, ale ten przedmiot najbardziej by mi leżał. Ale ja zawsze wychodzę z założenia, że jestem najemnikiem. Biorę to, co dają i nie grymaszę. Życzenia miewam w sklepie lub restauracji, bo tam ja płacę ciężko zarobionymi pieniędzmi, a tutaj mi płacą, więc mogą wymagać. Nie grymaszę na pory zajęć, bo przecież powinienem być do dyspozycji pracodawcy. Nie łudzę się, że ktoś to docenia, ale najważniejsze, że sam się wobec siebie dzięki temu czuję w porządku. Ale dość tego samolansowania. ;)

Dziś spotkałem się z M. w kafejce Gazety w moim grajdołku. Potem jeszcze namówiłem go, żeby poszedł ze mną do salonu TP SA potowarzyszyć mi w trzecim podejściu do załatwienia sobie Neostrady. Podejście zakończyło się sukcesem, choć trwało to wszystko ponad godzinę. M. powiedział, że gdyby wiedział, że to tyle potrwa, to by mnie tam zostawił. Na szczęście nie zostawił, bo jak na złość po załatwieniu formalności rozpadał się deszcz i skorzystałem z tego, że mogłem do domu dotrzeć dość suchą stopą. Nie wiem, kiedy przetestuję nowy nabytek, bo nie wiem, czy zdążą mi w weekend skrosować linię w centrali. Może zostawię więc to sobie na przyszły tydzień.

Myślałem o zajęciu sobie czasu w niedzielę drobnymi pracami przygotowawczymi do zrobienia podłogi (z samą wylewką muszę poczekać, aż dostarczą mi zamówioną taśmę dylatacyjną) i chyba tak zrobię. To będzie niehałaśliwa robota, a i tak muszę ją zrobić zanim wezmę się za wylewkę. Mam już część zaprawy zgromadzoną w mieszkaniu dzięki pomocy M. Myślę, że to będzie za mało, ale resztę dokupię, kiedy sprawdzę w praktyce jej wydajność i oszacuję, ile jeszcze worków będzie mi potrzeba. Nie chcę zostać potem z jakimiś nadliczbowymi workami, bo przecież nie opchnę ich potem przez Allegro. :)

Tagi: roman j
22:09, roman_j
Link Komentarze (12) »
czwartek, 27 września 2007
Zanim przejdę do opisu kolejnego dnia zlotu, dwa ogłoszenia ogólnowojskowe. Po pierwsze dołożyłem do moich notek możliwość oceniania ich treści. Głosować można na stronie z komentarzami do danej notki. Na dole pod tekstem jest taka linijka z gwiazdkami. Po drugie, niektóre notki, w tym ta, będą podzielone na wstęp i rozwinięcie (zakończenie nie będzie wyróżnione). Będą tak dzielone zwłaszcza notki ze zdjęciami. Dzięki temu szybciej ładować się będzie strona z blogiem. Żeby przeczytać dalszą część notki wystarczy kliknąć na link znajdujący się tuż pod tekstem wstępniaka.
środa, 26 września 2007

No i zniknąłem z głównej strony Gazeta.pl, co było do przewidzenia. Nic nie może przecież wiecznie trwać. Teraz czekam jeszcze na ikonkę Strong Bloggera, którą nam obiecano. Myślę, że dobrze wykorzystałem swoje 5 minut (a raczej 24 godziny) i mam nadzieję, że będą tego wymierne skutki w postaci wpływów na konto autora bloga, o którym pisałem wczoraj. Według moich statystyk około 80 osób weszło z mojego bloga na wczoraj podlinkowane strony. :)

Wracając do codzienności zamieszczam garść blogowych ogłoszeń parafialnych.

Kibiców moich zmagań remontowych informuję, że remont ostatnio kuleje. Ale to skutek zbliżającego się początku roku akademickiego i związanych z tym dodatkowych zajęć. Jak rok się rozpocznie, a ja się wdrożę w obowiązki i rozpatrzę w nowym rozkładzie zajęć, wtedy remont będzie kontynuowany. Zresztą drobne przygotowania co jakiś czas przeprowadzam. Obecnie czekam na przykład na zamówioną taśmę dylatacyjną do podłogi.

Wielbicieli moich notek turystycznych (o ile tacy są) chcę poinformować, że wkrótce dokończę opis mojego wyjazdu do Zawiercia (a właściwie Podlesic). Prawdopodobnie zrobię to jeszcze w tym tygodniu, ale obietnic nie składam, żeby mnie za słowo nie trzymać. Dodatkowo dojrzewam do pomysłu przeniesienia tutaj zapisu OWRP 2006, który robiłem na moim forum. Prawdopodobnie podczas tego przenoszenia dokonam w nim pewnych przeredagowań, żeby się go lepiej czytało, tudzież, żeby nie ujawniać za wiele intymnych szczegółów. Może też uzupełnię ten opis o dni, których na forum już mi się opisać nie chciało.

Być może napiszę coś o maratonie blogowym. Jeśli wena pozwoli. Może być ciekawie.

A co u mnie tak poza tym? Jakieś dziwne zmęczenie mnie dopadło. Zastanawiam się, czy to nie jest skutek przetrenowania, bo wczoraj zrobiłem rano 7,5 km. Odżywiam się (chyba) dobrze, suplementy na wszelki wypadek różne biorę, a mimo to od jakiegoś czasu chodzę jakbym się hydroksyzyny objadł. Jeśli to się będzie pogłębiać, to może trochę mniej intensywnie będę biegał. A w domu musiałem przejąć część obowiązków, choć bliżej jestem raczej wylotu niż ponownego zagnieżdżenia.

Ze względu na okoliczności jednak muszę swój wylot opóźnić. W ramach obowiązków współgotowałem na przykład wczoraj rosół, potem zresztą także współkonsumowałem, choć na codzień nie jadam w domu obiadów. Muszę uważniej pilnować wagi, bo po maratonie jeszcze nie wróciłem do poprzedniego jej poziomu. To chyba jedyny maraton, w którym człowiek nie traci wagi, ale wręcz przybiera. Na szczęście udaje mi się ją powoli zrzucać. Będzie trudniej, jeśli zacznę jeść obiadki. Ale zawsze w odwodzie jest niezawodny rowerek. 90 minut dziennie i będę spadał z wagi z hukiem i świstem. :)

Tagi: roman j
12:13, roman_j
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape