O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze
Kategorie: Wszystkie | Cytaty | Darmstadt | KNKWG | Konkurs | Mapka | Mądrości Romana | OWRP | Turystyczne
RSS
poniedziałek, 01 czerwca 2015

Niedawno jeden z komentatorów mojego blogu, a właściwie jednej jego notki, żalił się, że nie rozumie niechęci niektórych do Kukiza. Teraz mogę się odwzajemnić stwierdzeniem, że nie rozumiem niechęci Kukiza do Ryszarda Petru i jego powstającej partii. Skoro roszczeniowi frustraci chcący ssać cycek państwa mogą się organizować pod skrzydłami Kukiza, to dlaczego ludzie, którzy osiągnęli finansowy sukces, lub którzy wierzą, że mogą własnymi siłami i własną pracą ten sukces osiągnąć, o ile państwo nie będzie im rzucać kłód pod nogi, nie mogą się także zorganizować? Czyżby dlatego, że Kukiz wymarzył sobie, że będzie mesjaszem polskiej polityki? Że pójdą za nim wszyscy?

To od początku nie było możliwe. Dla mnie popieranie Kukiza byłoby obrazą rozumu. I myślę, że to naturalne, że po osłabieniu się PO, a może w perspektywie także PiS-u nie utworzy się nowa jakość w polityce, nowy podział. Nadal będą dwa różne plemiona polityczne, które krótko scharakteryzowałem powyżej. I niewykluczone, że antagonizm Tusk-Kaczyński, zastąpi antagonizm Petru-Kukiz. A to Kukizowi na rękę nie jest, bo oznacza, że o elektorat będzie musiał rywalizować z Kaczyńskim.

niedziela, 31 maja 2015

Tym razem nie będzie o polityce, choć taki temat mógłby to sugerować. Podzielę się za to moimi doświadczeniami z przyjmowania dużych dawek witaminy C. A w trakcie wyjaśni się, skąd taki tytuł.

Kwas L-askorbinowy biorę od nieco ponad tygodnia. To chyba trochę za krótko, żeby zauważyć pozytywne efekty, choć podobno te mogą być widoczne nawet już po 2-3 dniach. Ale jakieś efekty widzę, już od pierwszego dnia. Nie są zbyt przyjemne. Niestety witamina C w dużych dawkach i w formie czystego kwasu wchodzi w niezbyt miłe interakcje z przewodem pokarmowym. Nie robiłem sobie co prawda testu mającego wykazać, jaką dobową dawkę mój organizm toleruje, który polega na tym, że przyjmuje się ok. 3 gramów witaminy C co 15 minut do chwili, kiedy dostaje się rozwolnienia, więc ten efekt został mi oszczędzony. Ale uczucie wzdęcia towarzyszyło mi przez cały ostatni tydzień.

Ten test wbrew pozorom nie jest taki głupi, bo kolejnym krokiem jest ustalenie na jego podstawie maksymalnej dawki, która wynosi 3/4 tej ilości, jaka nas popędziła do ubikacji. Ja po prostu zaryzykowałem i postanowiłem brać około 30-40 gramów kwasu askorbinowego dziennie. I wygląda na to, że taką dawkę mój organizm znosi bez rozwolnienia, choć jak napisałem, przyjemnie nie jest.

Ponieważ nie chciałem tym razem jadąc do domu brać zbyt dużo bagażu, więc nie zmieścił mi się już do plecaka pojemnik z witaminą. Ale w domu mam askorbinian sodu, który uważam za nieco gorszą formę witaminy. Jednak jak się nie ma, co się lubi, to się bierze to, co się ma. Tak myśląc rozrobiłem sobie odpowiednią dawkę i... spotkała mnie miła niespodzianka. Mój układ pokarmowy bardzo dobrze zareagował na askorbinian. Pewnie dlatego sole kwasu askorbinowego z sodem, wapniem czy potasem nazywa się buforowanymi formami witaminy C. Minusem, choć niewielkim, jest słony posmak. Ale przy takim rozcieńczeniu, jakie ja stosuję, nie jest to wielki problem. Tak więc to, co uznawałem za gorsze, okazało się lepsze. Choć nie do końca.

Jak obliczyłem, przyjmując porównywalną dawkę witaminy C w postaci askorbinianu sodu dostarczam organizmowi dodatkowo sodu, który w nadmiarze raczej organizmowi nie pomaga. Ja przyjmuję go wtedy trzy razy więcej niż wynosi dzienne zapotrzebowanie, a przecież sód jest także w innych spożywanych przeze mnie posiłkach. Pomyślałem, że może w takim razie lepszy będzie askorbinian wapnia, ale, jak obliczyłem, ten znowu dostarczyłby mi spory nadmiar wapnia. Najlepszym z nich wszystkich może być askorbinian potasu. Dzienna dawka potrzebnego potasu jest największa z tych trzech pierwiastków.

Ostatecznie postanowiłem przetestować dwa rozwiązania. Pierwsze to koktajl trzech różnych soli kwasu askorbinowego z trzema wyżej wymienionymi pierwiastkami. Wziąłem kartkę, ołówek i obliczyłem, że, z pewnym zaokrągleniem, jeśli wezmę: 41,5 g kwasu askorbinowego, 8 g węglanu potasu, 5,5 g kwaśnego węglanu sodu i 2,5 g węglanu wapnia, to uzyskam koktajl, który dostarczy mi sodu, potasu i wapnia w ilości odpowiadającej dziennemu zapotrzebowaniu (czyli jednak więcej, bo część jeszcze dostarczę z jedzeniem) i taką dawkę witaminy C, jaka mnie satysfakcjonuje. Zresztą zachowując te proporcję mogę zrobić 50% czy 75% takiej mieszanki. Oczywiście wszystkie składniki muszę rozpuścić w wodzie, najlepiej destylowanej.

Drugie rozwiązanie, to przygotowanie liposomalnej postaci witaminy C. Mam wszystko, czego do tego potrzebuję, poza dokładną wagą, więc proporcje składników odważę w laboratorium w pracy. Niedługo przed napisaniem tego wpisu przeczytałem co prawda, że metodą, jaką chcę wykorzystać, nie można uzyskać liposomów, a jedynie emulsję, ale ponieważ czytałem to na stronie producenta liposomalnej postaci witaminy C, więc uznam, że może to nie do końca jest prawda. W każdym razie zrobiłem już wcześniej jedną bardzo prymitywną próbę (nie pamiętałem proporcji, więc wziąłem ilości składników "na oko"). Po połknięciu tego swojego wyrobu nie miałem żadnych sensacji ze strony układu pokarmowego i to jest dla mnie najważniejsze. Niezależnie od tego, czy jakieś liposomy w tym były, czy nie.

Przyszły tydzień pracy będzie krótki, bo wziąłem urlop na piątek. Szkoda byłoby jeździć w tę i z powrotem, choć może nie byłoby głupim pomysłem po prostu zostać w stolicy na czwartek i w piątek iść do pracy. Zdecydowałem jednak, że wracam do domu. Może w piątek w moim grajdołku da się załatwić coś, czego nie da się zwykle załatwić w weekend. Chociaż pewnie prześwietlenia płuc sobie nie będę mógł od ręki zrobić, a mam je zrobić, żeby politechnika miała pewność, że nie jestem gruźlikiem. Trzeba będzie szukać innej okazji i innego terminu. Może w ramach urlopu na OWRP? Zobaczymy.

środa, 27 maja 2015

Dzisiejszy wpis będzie pełen cudzych tekstów. Na początek lista obietnic wyborczych nowego prezydenta, żeby jego wyborcy wydrukowali ją sobie, powiesili na ścianie i stawiali ptaszki przy każdej zrealizowanej. Życzę dużo ptaszków. :) Dodam tylko, że nie ja tę listę sporządzałem i nawet jej uważnie nie przejrzałem, bo nie wierzę w realizację jej zawartości, więc jeśli coś się nie zgadza, albo ktoś ma uwagi gramatyczno-stylistyczne, to nie do mnie reklamacje.

A. Duda obiecał obywatelom:
- dołoży na każde dziecko 500zł od drugiego poczynając
- nie dopuści do zamknięcia ani jednej kopalni i nie zwolni żadnego górnika
- reaktywacja Stoczni w Szczecinie
- przywróci poprzednie widełki wieku emerytalnego zamiast 67/67
- (ubranka dla dzieci chce 0 stawki VAT) czyli zlikwiduje VAT8% (przepisy unii ubranka muszą mieć nałożoną najniższą stopę VAT w danym kraju)
- obniży VAT do 22%,
- da prace młodym i mieszkania socjalne na start jeśli założy rodzinę Program „Twoje mieszkanie”
- dźwignie pensje pielęgniarkom i w samej służbie zdrowia przynajmniej x2
- przewalutuje frankowiczów,
- zwiększy 3 krotnie kwotę wolna od podatku,
- podniesie renty i zwiększy emerytury,
- podniesie najniższą krajową do poziomu UE Polacy muszą godnie zarabiać,
- podwoi nakłady na polską naukę
- repolonizacja banków
- nowe opodatkowanie hipemarketów i banków
- lekarz i dentysta w każdej szkole
- darmowe przedszkola
- obniżenie CIT z 19 do 15% dla najmniejszych przedsiębiorstw zatrudniających min 3 osoby
- wycofanie się z pakietu klimatycznego
- stworzenie systemu obrony terytorialnej kraju z organizacji paramilitarnych
- likwidacja NFZ
- konstytucyjna ochrona lasów państwowych
- będę stał po stronie utrzymania polskiej waluty tak długo, jak to tylko konieczne, by Polacy mogli żyć godnie i bezpiecznie
- będę bronił polskiej ziemi przed wykupem
- będę aktywnie działał na rzecz odbudowy nowoczesnego polskiego przemysłu dającego Polakom miejsca pracy i godne wynagrodzenia
- wyrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników
- polscy rolnicy powinni dostac należne im rekompensaty związane z embargiem rosyjskim
- zmian dotyczących tzw. ustaw śmieciowych.
- Odejście od kryterium zysku w służbie zdrowia
- NFZ powinna być zlikwidowana, pieniadze na ochronę zdrowia przekazac wojewodom
- informatyzacja ochrony zdrowia
- sieć szpitali zapewniajace pacjentom bezpieczeństwo.
- wzrost liczby lekarzy i pielęgniarek
- prawo rodziców do decydowania o edukacji swoich dzieci
- likwidacja gimnazjow, przywracenie 8- klasową szkołę podstawową i 4-letnie liceum
- likwidacja systemu testowego
- umacnianie polskiej kultury, instytucji jej służących
- promowania treści, które dają poczucie dumy z naszej wspólnoty
- zlikwidowanie dysproporcji pomiędzy klientami banków a tymi instytucjami
- opłaty za usługi bankowe na takich zasadach i wysokości jak w innych krajach UE
- Bankowy tytuł egzekucyjny, przekleństwo wielu polskich rodzin, musi być zlikwidowany
- Zwiększenie popytu poprzez podniesienie płac, wsparcie eksportu- program uruchomienia biliona 400 mld zł. na inwestycje, łącznie z funduszami europejskimi
- rozwój budownictwa mieszkaniowego
- Program reindustralizacji
- odbudowanie polskiego przemysłu
- wycofanie się z paktu klimatycznego
- instytucje naukowe muszą zostać odbiurokratyzowanie
- pałac prezydencki bedzie miejscem, gdzie na neutralnym gruncie mogą spotkać się przedstawiciele różnych grup społecznych
- Będę Prezydentem, który nie unika trudnych sytuacji, który nie ucieka, jest arbitrem
polska gospodarka musi być oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych
- Powołanie Narodowej Rady Rozwoju
- Powolanie Rada Przedsiębiorczości
- sprawna i skuteczna dyplomacja
- stworzenie bezpieczeństwa energetycznego 

A na koniec wierszyk, który znalazłem tutaj, który może nie jest wyrafinowany w formie, ale boleśnie prawdziwy w treści. Dedykuje go tym, którzy oddali głos na A. Dudę. Ponieważ na stronie źródłowej był pisany ciurkiem, więc sam podzieliłem go na wersy, a dodatkowo obciąłem końcówkę, bo tam osoba pisząca ten wiersz już popłynęła. :)

Takie bzdury wierutne!

Aż głupio mi było!

Jak oblicze mieć smutne,

gdy śmiechem krztusiło?

Łykali jak pelikan,

bez zastanowienia!

Obiecanki obietnic

i zero myślenia!

Jestem za! I popieram!

Wy zasługujecie!

Lepsze jutro!

I inne, tym podobne śmiecie,

które brzmią miło uszom

i głaskają ego,

lecz jak wodę odcedzić,

co zostaje z tego?

Wiadomo! Tak jest zawsze!

Jesteśmy wybrani!

A ci, co uwierzyli?

Znów wykołowani!

Można mówić, przemawiać,

wciąż ubierać w słowa,

tak długo, aż uwierzy skołowana głowa,

bawić się naiwnymi,

co chętnie do urny,

a potem ściskać kciuki,

żeby motłoch durny

nie zrozumiał przypadkiem,

że nadeszła bieda,

i ten co obiecywał,

w dupie ma! Nic nie da!

On tylko swoje dobro ogarnie, pomnoży,

a ci, co mu wierzyli, są tępi lub chorzy!


Tagi: roman j
08:23, roman_j
Link Komentarze (6) »
niedziela, 24 maja 2015

Wygląda na to, i tak pewnie jest, bo różnica jest za duża, żeby to się zmieniło, że wygrał... Kukiz, chociaż nie brał udziału w II turze. Kukiz chciał zmiany i będzie ją miał. Podobnie jak jego zwolennicy. Nie zmiany na lepsze, ale zmiany. Po prostu. Zmiany dla samej zmiany, bo znudziło się im najwyraźniej to, co było dotąd. Mnie teraz ciekawi tylko jedno. Jak szybko tej zmiany zaczną żałować, bo co do tego, że zaczną, nie mam żadnych wątpliwości. Za rok? Za dwa lata? Za półtora roku?

23:01, roman_j
Link Komentarze (13) »
sobota, 23 maja 2015

W mijającym właśnie tygodniu odwiedziłem mojego ulubionego lekarza, dra K. Umówiłem się z nim wcześniej mailowo, że spróbuję się do niego zapisać na wizytę. Trochę o nim zapomniałem, bo po tym, jak wyszedłem ze szpitala, skupiłem się na kontaktach z Otwockiem. Ale ten kontakt trudno podtrzymać, więc uznałem, że czas przypomnieć się mojemu lekarzowi prowadzącemu (nawet jeśli on sam się za takowego w moim przypadku nie uważa).

Wizyta była niezbyt długa, ale owocna. Dostałem recepty, ale nie na antybiotyki. Zresztą chyba ich nie potrzebuję. Dostałem skierowanie na RTG, bo sam chciałem. Mija już 12. tydzień od poprzedniego zdjęcia, a podobno zwykle robi się je co 6 tygodni, choć też i co 12, jak się dowiedziałem. Mam teraz zrobić to zdjęcie na stojąco. Kiedyś już tak robiłem. Niestety, nie zrobię tego zdjęcia u mnie w grajdołku, bo takie pracownie działają od poniedziałku do piątku. No nic, w stolicy też są, choć pewnie droższe.

Co do cen, to przez ostatni tydzień miałem wrażenie, że żyję w jakimś cenowym kosmosie. Oglądając ceny truskawek na straganach przecierałem oczy ze zdumienia. Pierwsze były chyba po 8 albo 10 zł. Potem cena pojechała w górę do 12, na rzekomo tańszym bazarze były w czwartek po 16 zł i tylko w jednym miejscu po 14. To są wszystko ceny za kilogram. Jak wracałem w piątek z pracy, cena wynosiła 10 zł. A dziś w moim grajdołku koło sklepu sprzedawali po 8 zł. Czyli jednak nie jest to kosmiczna różnica. Choć, żeby było zabawniej, myte, pakowane i pewnie importowane truskawki w tymże sklepie kosztowały mniej za kilogram...

Ale wrócę jeszcze do mojej wizyty lekarskiej. Oprócz recept i skierowania dostałem jeszcze tytuł ciekawej książki, którą pewnie wkrótce kupię: "Ukryte terapie" Jerzego Zięby. Na podstawie tej książki mój lekarz zalecił mi dość niestandardową kurację. Mam mianowicie przyjmować 30-50 g witaminy C dziennie. Jeśli komuś nie wydaje się to zaskakująca liczba, to napiszę, że tabletki mają zwykle ok. od 0,1-0,2 g tej witaminy. Są też nieliczne preparaty, które mają 1 g w jednej dawce, ale z większymi dawkami się nie spotkałem.

Oczywiste jest, że gdybym miał dziennie brać 300-500 tabletek, to mój żołądek i wątroba chyba szybko by wysiadły. Toteż sam lekarz poradził mi, jak sobie poradzić z tym. Otóż powiedział mi, żebym sobie kupił w internecie L-askorbinian sodu, czyli sól kwasu askorbinowego (inaczej witaminy C), który jest popularnym konserwantem i kosztuje kilkadziesiąt złotych za kilogram.

Tak też zrobiłem, ale znalazłem potem w internecie sam czysty kwas askorbinowy za około 30 zł za kilogram. A że paczkomaty szybko się sprawiły, więc dziś od rana nasycam się czystą witaminą C w dawce około 3 g na godzinę. Szybciej nie ma sensu, bo wtedy grozi to szybkim zwróceniem całej dawki jednym lub drugim końcem przewodu pokarmowego. Mnie się na razie nic takiego nie stało, choć przyjąłem już 30 g. Zamierzam też przygotować sobie liposomalną postać witaminy C. Podobno jest dużo lepiej przyswajalna.

Żeby zatoczyć koło w tej notce, zanim ją zakończę, nawiążę do tytułu. Otóż zapytałem lekarza, czy mogę biegać. Tenże, po obejrzeniu mojej kości przez USG, stwierdził że nie ma żadnych przeciwwskazań. O skakanie na spadochronie go już nie pytałem. Zostawię to na kolejną wizytę. A co do biegania, to ja widzę jedno przeciwwskazanie. Słabą kondycję wynikającą z długiej przerwy w trenowaniu. Powinienem zacząć coś z tym robić, ale na razie sprawa się odwleka. Za dużo czasu spędzam w pracy. Za bardzo ją lubię. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape