O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze

KNKWG

niedziela, 31 października 2010

Po raz drugi pierwszy mam okazję napisać notkę w stworzonej bardzo dawno kategorii KNKWG czyli... nie pamiętam już, co to dokładnie znaczyło, ale było coś o konsumowaniu wina gronowego (jak napiszę tę notkę, to poszukam tej pierwszej i doczytam). :)

A wszystko dlatego, że miałem ostatnio okazję konsumować wino w dobrym towarzystwie. I to, wydawałoby się, nie byle jakie wino, bo porto! Niestety, było to tylko "porto", bo z Biedronki. Trudno się spodziewać, żeby za niecałe 20 zł można było kupić wino, którego ceny wahają się normalnie około 90 zł. Ale coś nas podkusiło i kupiliśmy. A nuż będzie miła niespodzianka?

Nic z tego. Sączyliśmy we dwóch to "porto" przez kilka godzin dyskutując o różnych sprawach mało i jeszcze mniej ważnych. W międzyczasie graliśmy w tysiąca. Rzadko mam okazję pograć w karty. Właściwie tylko z R. na OWRP i innych wspólnych wypadach. Kiedyś, kiedy żył mój ojciec, zdarzało mi się grywać z nim. To on nauczył mnie grać w tę grę. Potem jednak coraz trudniej było go do tego namówić. A dziś poza R. grałem w karty chyba tylko na letnim wyjeździe z chórem, ale to był wyjątek od reguły, że nie ma z kim pograć.

Miało być jednak o winie, a nie o kartach i zmarłych. Wracając więc do wina zdecydowanie odradzam kupowanie i konsumowanie tzw. "porto" sprzedawanego w Biedronce za około 20 zł. Według naszej zgodnej opinii, a konsumowałem to wino wspólnie z człowiekiem, który z niejednej beczki wino próbował, to "porto" może i było kiedyś porto, ale potem chyba ktoś wpadł na pomysł, żeby rozrobić je mocno rozcieńczonym bimbrem przed rozlaniem do butelek i wysłaniem do Polski. Jeśli ktoś lubi takie trunki, to smacznego.

Jedyny pozytywny skutek tej konsumpcji jest taki (poza tym, że prawie nie czułem po sobie skutków spożycia tego przecież 19% alkoholu), że nabrałem chęci na spróbowanie prawdziwego porto. Jak ktoś ma ochotę towarzyszyć mi przy jego konsumpcji, to niech się zgłosi w komentarzach. Warunkiem koniecznym jest umiejętność gry w tysiąca i dysponowanie własnym lokalem, do którego można mnie na jakiś czas przygarnąć z butelczyną. ;)

Tagi: roman j
19:10, roman_j , KNKWG
Link Komentarze (24) »

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape