O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze

Wpisy z tagiem: cud

środa, 21 października 2009

Życie się jakoś toczy do przodu. Dni mijają, czasem mam wrażenie, że za szybko, kiedy kładę się wieczorem spać i robię rachunek sumienia spraw, których nie załatwiłem. Są to zwykle takie sprawy, które można odłożyć na później bez przykrych konsekwencji, bo dotyczą zaspokajania potrzeb własnych lub wywiązywania się ze zobowiązań podjętych wobec siebie.

Nawiązując do dylematu z jednej z poprzednich notek doszedłem do wniosku, że nie będę kontrowersyjny. Przynajmniej nie tym razem. No może trochę, bo napiszę, że chciałem się podzielić swoimi wątpliwościami związanymi z niejakim cudem w Sokółce. Dla tych, którzy nic o tym jeszcze nie słyszeli (wydaje mi się, że media są w tej akurat sprawie wyjątkowo wstrzemięźliwe), napiszę tylko, że cud polega na tym, że wyrób piekarniczy w niewyjaśniony zamienił się w wyrób garmażeryjny. Podobno na skutek tej zamiany natychmiast nawrócił się jeden lekarz badający ten cud. No cóż, widocznie był człowiekiem małej niewiary.

A skoro mowa o lekarzach i wierze, to w dzisiejszym odcinku "Dra House'a" były nawiązania do tego tematu. Dziwne, ale coraz mniej rozumiem, o co chodzi w tym serialu. Początkowo bardzo mi się podobał, ale teraz gubię się w gąszczu wzajemnych relacji bohaterów i zaczyna mnie męczyć ich odszyfrowywanie. Może nie powinni kręcić kolejnych odcinków, bo chyba zaczyna im brakować pomysłów na utrzymanie klimatu?

Odebrałem dziś książeczkę GOT z oddziału PTTK. Mam małą brązową odznakę. Niewiele, ale kolejny kroczek zrobiłem. A wczoraj dostałem pocztą pudło z gadżetami ze zjazdu przodowników TP w Jaworze, na który nie dojechałem. Zapłaciłem, więc mi się należały. Nie wiem tylko teraz, co z tym robić? Przysłali mi m.in. kolejną smycz i kolejny kubek. Czy tym, którzy to przygotowują, wydaje się, że to jest naprawdę taka atrakcja? Jeszcze trochę i z kubków będę mógł zrobić wystawę, a ze smyczy utkam jakiś kilim na ścianę. W miarę rozsądnymi upominkami-pamiątkami wydają mi się notatniki i długopisy, bo te się przynajmniej zużywają. Ale na co mi te kolejne kubki, jeśli na co dzień piję kawę z jednego i tego samego od wielu lat? Wyrzucić to wszystko mi szkoda, bo są to rzeczy nowe i użyteczne. No i z drugiej strony zawsze to jednak jakaś pamiątka. Może za 30 lat wzruszę się na widok takiego kubka i przypomnę sobie imprezę sprzed 30 lat (na której zresztą nie byłem)? Tylko że za 30 lat mogę się do tego kubka nie dogrzebać wśród sterty innych, którymi mnie w międzyczasie zasypią organizatorzy takich imprez.

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape