O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze

Wpisy z tagiem: Kaczyński

środa, 23 marca 2011

Prezes PiS znowu stracił na chwilę kontrolę nad sobą w świetle kamer i chlapnął coś, co ma tę zaletę, że było przynajmniej szczere. Chociaż mogło się to nie spodobać elektoratowi PiS, do którego zaliczają się w większości ludzie niezamożni. Ale elektorat prezesa Kaczyńskiego pewnie tę wypowiedź złoży na karb żałoby po bracie. To bolesne poczucie straty, której winien jest... wiadomo kto, może przecież od czasu do czasu sprowadzić na manowce nawet tak światły umysł, jakim niewątpliwie dysponuje Jarosław Kaczyński. I zapewne właśnie to było przyczyną skrótu myślowego - BIED(ronk)A, który pojawił się w głowie prezesa Kaczyńskiego, kiedy w świetle kamer robił zakupy. ;)

Ale na pocieszenie wiernego otoczenia prezesa dodam, że mogło być gorzej. Jarosław Kaczyński, znany z dobitnych sformułowań, mógł przecież powiedzieć, że "tanie mięso jedzą psy...". Mógł powiedzieć, a jednak się powstrzymał. Czyż to nie dowodzi jego wielkości? :)

poniedziałek, 05 lipca 2010

Jestem zadowolony z wyniku wyborów. Zakładam, że prowadzący już się nie zmieni. Nie był to kandydat moich marzeń i ze względów programowych i ze względu na to, jak się prezentował w kampanii. Ale powiedziałem sobie, że cokolwiek jeszcze zrobi, czy powie i tak zacisnę zęby i zagłosuję na niego. Dlaczego? Dlatego, że bardzo źle czułbym się w kraju, którego prezydentem byłby człowiek, dla którego "Polska jest najważniejsza".

Myślę, że mało kto zwrócił uwagę na to, jak doskonale to hasło wyborcze oddaje sposób myślenia Jarosława Kaczyńskiego. I jakie w sobie kryje przesłanie. Otóż jeśli dla Kaczyńskiego Polska jest najważniejsza, to oznacza, że jest ona dla niego ważniejsza od... Polaków. Po takiej deklaracji światopoglądowej nie mogę się nie ucieszyć z faktu, że z bardzo dużym już w tej chwili prawdopodobieństwem ten sposób myślenia poniósł jednak w wyborach prezydenckich porażkę.

piątek, 28 maja 2010

Różne myśli kłębią mi się w głowie. Niektóre chciałbym zapisać, innymi podzielić się z otoczeniem, ale większość z nich i tak gdzieś ulatuje. Jakoś tak pod wieczór gadałem z J. Napisał mi, bo gadka była za pomocą palców i klawiatury, że poznał niedawno człowieka, który na pierwszy a nawet drugi rzut oka wydawał się interesującym, nietuzinkowym i inteligentnym osobnikiem, a który po dużej dawce alkoholu okazał się wyznawcą teorii, że w katastrofie pod Smoleńskiem zginął "ojciec narodu".

Jedyne wytłumaczenie, jakie na to miałem, jest takie, że poglądy nie mają nic wspólnego ani z wykształceniem, ani z wiedzą, ani mistrzowskim opanowaniem sztuki dyskusji czy operowania logiką. To jest kwestia związana z osobowością, środowiskiem, w jakim się dorasta i podobnymi czynnikami. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. A jeśli nasiąka tylko jednym i nie jest wystawiona na działanie zróżnicowanych "substancji światopoglądowych" to potem takie są skutki, że nasiąka silnie, fundamentalnie. I żadne wykształcenie tego nie zmieni.

Dziś w nocy miałem bardzo przyjemny sen. Sniło mi się dwuosobowe państwo. Jedną częścią tego państwa byłem ja, a drugą... no właśnie. Dlatego właśnie zatytułowałem ten wpis Utopia. Takie rzeczy to tylko w snach. Potem dla równowagi przyśniła mi się wielka wydłużona, gładka i opływowa biała tabletka na przeczyszczenie. Właściwie to nie wiem, czy ona była na przeczyszczenie, ale myślę, że tabletka na przeczyszczenie tak właśnie powinna wyglądać. Sam jej widok powinien budzić nadzieję, że tak jak ona bez trudu przeleci się przez przełyk i zrobi "plum" w żołądku, tak samo coś innego z drugiej strony przewodu pokarmowego przeleci i zrobi "plum" w czymś, z czym kojarzy się biel tej tabletki. Żeby nie było wątpliwości, ja sam nie mam problemów z wypróźnianiem. Dlatego ten sen nie był znamienny. Chyba, że to była tabletka Lucetamu. Też na przeczyszczenie, tyle że mózgu.

Na koniec napiszę, że się wstydzę. Wstydzę się, bo mój chrzestny podejmował Jarosława Kaczyńskiego obiadem i widziała to cała Polska, która oglądała "Wiadomości" albo czytała "Gazetę Wyborczą" na drugi dzień (a może i inne gazety). Nie wiem, dlaczego mnie ten wstyd spotkał, bo z moim wujem (rodzonym bratem mojej matki) o tym nie rozmawiałem. Inna sprawa, że w ogóle dawno z nim nie rozmawiałem, a teraz to pewnie i tak nie będzie o czym.

środa, 14 kwietnia 2010

Nie spodziewałem się, że tak szybko będę miał potrzebę napisania kolejnej notki w blogu. Na usprawiedliwienie dodam, że wiąże się ona merytorycznie i tematycznie z poprzednią.

Otóż dowiedziałem się z mediów, że pan minister Andrzej Duda z Kancelarii Prezydenta wyraził opinię o przeciwnikach pochówku na Wawelu mówiąc, że nie są prawdziwymi patriotami.

To zaskakujące, że po tym, jak zewsząd słychać było wołania, żeby nas ta żałoba łączyła a nie dzieliła, pan minister postanowił publicznie podzielić Polaków na patriotów prawdziwych i nieprawdziwych. Abstrahując od niestosowności tej wypowiedzi zadaję sobie pytanie, kto dał mu placet pozwalający na dokonywanie takich rozróżnień?

Chciałem skontaktować się panem ministrem i zapytać go o to. Przy okazji chciałem zaproponować, żeby do chwili, kiedy ochłonie, nie wypowiadał się publicznie, bo niewątpliwie jest mocno emocjonalnie zdewastowany tą tragedią i może mu brakować tak potrzebnego w tych dniach dystansu. Niestety, nie znalazłem adresu e-mail pana ministra na stronach Kancelarii Prezydenta, więc ograniczam się do napisania tej notki w blogu.

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape