O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze

Wpisy z tagiem: nowy rok

niedziela, 03 stycznia 2010

Wczoraj zasłyszałem sympatyczną definicję modlitwy w pewnym serialu przyrodniczym nadawanym przez TVP. Szukając jej jak najwierniejszego brzmienia natknąłem się na informację, że jej autorem jest niejaki Ambrose Bierce. Zajrzałem do Wikicytatów, gdzie nie znalazłem co prawda rzeczonej definicji, ale za to sporo innych bardzo zacnych cytatów (więcej podobno jest zawartych w The Devil's Dictionary - chyba to sobie kupię). Kilka z nich postanowiłem przedrukować do blogu. Głównie te, które mnie czymś ujęły. :)

Zacznę od tego pierwszego, który mnie na resztę naprowadził, ale nie wiem, czy tak brzmi w oryginale.

Modlitwa jest to prośba o czasowe zawieszenie praw natury na rzecz proszącego, który sam przyznaje, że nie jest tego godzien.

A teraz pozostałe już za Wikicytatami:

Absurd - twierdzenie lub przekonanie jaskrawo niespójne z naszą opinią.

Abstynent - osoba, która poddaje się pokusie odmówienia sobie przyjemności.

Cierpliwość - łagodna forma rozpaczy uchodząca za cnotę.

Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.

Dyskusja - sposób sprzeciwiania się, który umacnia innych w ich błędach.

Dokonanie - koniec wysiłku, początek rozczarowania.

Dzięki mózgowi myślimy, że myślimy.

Inteligencja jest to choroba umysłowa - na szczęście mało rozpowszechniona.

Miłość - chwilowe obłąkanie, na które lekarstwem jest małżeństwo.

Pociecha - zadowolenie, które odczuwasz dowiedziawszy się, że ktoś znaczniejszy od ciebie jest jeszcze bardziej nieszczęśliwy.

Religia - córka Nadziei i Strachu, tłumacząca Ignorantom naturę Niepoznawalnego.

Rok - okres 356 rozczarowań.

Szczęście - miłe uczucie, wyrastające z obserwacji niedoli innych.

Wyborca - ktoś, kto cieszy się z świętego przywileju prawa oddania swego głosu na kogoś, kogo ktoś inny dla niego wybrał.

Wierność - zaleta tych, którzy mają właśnie zostać zdradzeni.

Wszyscy jesteśmy pomyleni, ale tego, kto umie analizować swoje urojenia, nazywa się filozofem.

Znajomy to ktoś, kogo znamy dostatecznie, aby od niego pożyczać pieniądze, ale zbyt mało, żeby jemu je pożyczać.

Zabójstwo - zabicie jednego człowieka przez drugiego. Są cztery rodzaje zabójstw: przestępcze, wybaczalne, słuszne i godne pochwały, jednak nie robi to żadnej różnicy dla zabitej osoby czy padła od tego typu czy tamtego – klasyfikacja istnieje dla pomocy prawnikom.

Na koniec życzę czytelnikom szczęśliwego nowego okresu 365 rozczarowań (uważam zresztą, że Bierce był optymistą zakładając, że można się rozczarować tylko raz dziennie). ;)

niedziela, 06 grudnia 2009

Miałem zacząć inaczej, ale po napisaniu tematu tej notki przyszło mi do głowy, że będzie on przyciągał na mój blog osoby zainteresowane ogłoszeniami o imprezach sylwestrowych. Ale niech tam. Nie przeszkadza mi to.

Wracając do tematu, to jeszcze kilka dni temu nie miałem żadnych konkretnych planów związanych z obchodzeniem Sylwestra w tym roku. Zamierzałem spędzić go w domu niekoniecznie nawet czekając do północy. Nie tyle nawet dlatego, że żadnych ciekawszych propozycji nie miałem, co dlatego, że ich nawet nie szukałem.

Przełom roku nie jest dla mnie jakimś szczególnym dniem. Gdybym zrobił listę ważnych dla mnie dni, to znalazłby się on gdzieś pod koniec, jeśli w ogóle. To sztuczna cezura. Jedyne, co się dla mnie zmienia, to kalendarz i to, że trzeba się przyzwyczaić do pisania nowej liczby roku.

Mój prywatny początek roku rozbity jest na przynajmniej dwa różne dni. Pierwszym jest dzień, kiedy zaczyna się skracać noc. Czyli, jesli dobrze pamiętam, 25 grudnia. Słowianie przed wprowadzeniem chrześcijaństwa obchodzili w tym czasie Godowe Święto. To właśnie w tym dniu czuję, że dzieje się coś ważnego, bo zaczyna się nowy cykl w przyrodzie. Drugim dniem jest przesilenie wiosenne (przez Słowian obchodzone jako Jare Święto). Co prawda niekoniecznie jest to dokładnie ten dzień, kiedy wybucha wiosna w naszej strefie klimatycznej (czasem dzieje się to wcześniej, a czasem później), ale ten dzień jest jakby mocniejszym echem tego poprzedniego; cykl wchodzi w nową fazę, która niesie ze sobą bardziej widoczne zmiany. Przyroda zaczyna budzić się do życia.

Z innych dni ważnych, może nie tak bardzo, ale ważniejszych niż Sylwester i Nowy Rok, mógłbym wymienić pierwszy dzień roku akademickiego, czy też semestru letniego. A także dzień, w którym przylatuje do Polski M. i dzień, w którym wraca do siebie (to akurat są święta ruchome). Dodatkowo jeszcze 1 listopada (czyli jesienne Dziady) też jest dla mnie dniem ważnym.

Nie celebruje natomiast ani imienin, ani urodzin. Szczególnie zaś tych drugich, czym bowiem różni się dzień przed i po urodzinach? Jedynie tym, że przed nimi mogę powiedzieć, że mam X lat, a po nich powinienem już mówić, że mam lat X+1. Nie wiem, dlaczego ten dzień miałby być jakoś szczególnie wyróżniany? Dla mnie rok nie jest istotną cezurą i miarą upływu życia. Wazniejszy jest dzień. To dni powinno się liczyć, a nie lata. Kiedyś nawet wpisywałem sobie do kalendarza liczbę określającą pozycję danego dnia w stosunku do dnia urodzin. Dziś tego nie robię. Zaniedbałem to, ale nadal chyba mam na komputerze plik Excela, który zawiera formułę wyliczającą, który kolejny dzień życia odpowiada aktualnej dacie. Muszę go odnaleźć.

A na koniec wrócę jeszcze raz do tematu, żeby napisać, że wszystko wskazuje na to, że Sylwestra w tym roku spędzę tam, gdzie rok temu, czyli w chatce turystycznej na Pojezierzu Drawskim. W dość surowych, ale przez to tym przyjemniejszych warunkach i w kameralnym, ale za to sympatycznym towarzystwie. Z dala od mediów i od miasta (i niemal od cywilizacji) a za to blisko natury. Oby tylko śnieg i mróz dopisały, bo bez tego frajda będzie mniejsza. :)

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape