O mnie i o tym, jak widzę świat. Słowem, nihil novi w blogosferze

Wpisy z tagiem: literatura

niedziela, 07 lutego 2010

Obiecałem wcześniej jeszcze jeden cytat z "Piątego etapu" Sergiusza Piaseckiego i oto on.

"Kiedyś, mając lat 13, wyciągnąłem z wody na Berezynie topiącego się Żydka. (...) Gdy Żydek oprzytomniał i ubrał się, to jakoś niezdarnie dziękował nam... Odeszliśmy prawie zawstydzeni... Za duże przysługi nie należy dziękować, bo szczęściem są dla tych, którzy je oddają; to okupuje ich istnienie i podnosi wartość."

To chyba nie wymaga komentarza. Pozostaje tylko życzyć wszystkim czytelnikom mojego blogu (i sobie też) jak największej liczby okazji do oddawania takich życiowych przysług.

sobota, 06 lutego 2010

Zmieniłem jakiś czas temu strategię doboru lektur. Nie kieruję się już tylko wskazaniami ulubionego serwisu i nie próbuję, jak wcześniej, przeczytać po kolei wszystko, co mi poleca, ale trafiwszy na jakiegoś autora, który mi pasuje, eksploatuję go do końca.

Obecnie padło na Sergiusza Piaseckiego. Zacząłem od "Żywota człowieka rozbrojonego", a potem samo poszło. Obecnie czytam "Piąty etap" i co kilkanaście stron sięgam po ołówek i zakreślam fragmenty, które do mnie przemawiają. Zacytuję dwa poniżej. Trzeci zaś wrzucę w osobnej notce. Raz, że do tych mało pasuje, a do tego tak mi w duszy zarezonował, iż uznałem, że osobna notka mu się należy. Wrzucę ją tu może jutro.

1. "(...) jeśli człowiekowi dać największy nawet dobrobyt, a obedrzeć go z własnej inicjatywy w pracy i w życiu, to pozostanie tylko dobrze utrzymane bydle, tchórzliwe, leniwe i tępe."

Przeczytałem to i przyszły mi do głowy dwie refleksje. Pierwsza, że wiele osób chętnie by się dobrowolnie w takie bydlęta zamieniło. I druga taka, że wielu polityków chętnie dałoby ludziom ten dobrobyt w zamian za odebranie im prawa do podejmowania decyzji o swoim życiu. I obie te tendencje dobrze widać nawet w obecnych czasach. W mniejszej skali widzę to np. w swoim grajdołku, gdzie wokół władzy nagromadziło się takich bydląt sporo. Może właśnie dlatego, że inicjatywa to ostatnia rzecz, jakiej ta władza od ludzi oczekuje, ale deklaruje na każdym kroku, że chętnie ludziom zrobi dobrze...

2. "Krzyczą: burżuazja, burżuazja. A co im burżuazja zawiniła? Chyba to, że sami burżujami nie są. Zwykła chciwość i zazdrość. Ja proszę pana nie Rosjanin, ale Rosjan znam dobrze. To naród niekulturalny i niezdolny do przyjecia wyższej kultury. (...) Kultura, cywilizacja to nie są mądre słowa, tylko po prostu: praca, wynik pracy i suma pracy. Jeśli naród ukocha pracę, to nie może nie stać się kulturalnym. A jeśli pracuje z niechęcią, obrzydzeniem, z konieczności albo tak jak my: pod batem, z musu, to kultury nie zdobędzie. (...) najbliższy sąsiad nasz, Finlandia: na skałach żyją, w surowym klimacie, a porównajcie ich kulturę z naszą... (...) U nas kultury europejskiej nigdy nie było i nie będzie, bo ludzie tu - gnój, a gnój tylko do tego się nadaje, żeby ziemię zasilać, do pracy zaś inteligentnej rozumu potrzeba... (...) zazdroszczą burżuazyjnego kołnierzyka Niemcowi, a nie wiedzą, szuje, że ten Niemiec, gdy trzeba, po 16 godzin dziennie pracuje i to jak pracuje..."

Zamienić słowo "burżuazja" na "bogaci", a za Rosjan wstawić Polaków i wypisz, wymaluj wyjdzie cała prawda o naszym stosunku do pracy i do cudzego bogactwa z pracy pochodzącego. Słów szkoda, ale napiszę jeszcze, że u nas nie pracowitość jest cnotą, a bumelanctwo. I nie sumienny pracownik (czy też student), a sprawny kombinator cieszy się szacunkiem. A jak ktoś się dorobi majątku, to na pewno nakradł.

Page copy protected against web site content infringement by Copyscape